XVI sesja rady – sesją cudów…

  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

Ach, cóż to była za sesja…

Zwołana została w trybie pilnym, przez samego głównego zarządcę naszej Gminy. Niestety sam zainteresowany na nią nie dotarł (prawdopodobnie z przyczyn zdrowotnych). Nie powinno nas to dziwić. W trudnych chwilach organizm i psychika, nie są w stanie poradzić sobie i dopuszczają do siebie bakterie i wirusy. Układ immunologiczny nie ma siły na „walkę z wiatrakami”.

Reasumując; pan Roman ma w swoim otoczeniu bardzo dużo bakterii, które i na moje niestety zdrowie próbują wpłynąć. Chorobę pana Burmistrza można więc wytłumaczyć w sposób dość prosty. Za dużo alergenów działa jednocześnie na wyeksploatowany organizm starego politykiera z Chocianowca. Niemniej, nieobecność Burmistrza na tak ważnej sesji ( w sytuacji, gdy nie posiada on zastępcy), jest na pewno słabością jego rządów. Wierzymy jednak, że niebawem pan Roman Kowalski powróci na swoim „japońskim rumaku” i stanie się cud. Nikt go przecież nie zwolni od podjęcia wielu decyzji, które czekają na niego w Urzędzie.

Pod nieobecność „głowy” Urzędu, zastąpiła pana Romana, prawie, naciskiem na PRAWIE, wciąż przeurocza pani Sekretarz. Obrała ona postawę spychologii . Odbijała piłeczkę w różnym kierunku, najczęściej do pana kierownika Mirosława Gojdź. Ma bidulek to, co chciał. Tym samym pierwszy raz od niepamiętnych sesji, dała o sobie znać moja wrażliwość i zwyczajnie zrobiło mi się żal pana kierownika.

Tak, to pierwsza noworoczna sesja i cudownie było znów zobaczyć twarze 15. moich  „przyjaciół” z Rady. Widać było po nich, że są bardzo spięci – tą wyłącznością władzy, która wyrażała się podnoszeniem rąk do góry.

Pracownicy administracji Urzędu, byli bardzo skupieni i mogłoby się wydać, że są w 100% przygotowani na atak opozycji. Po widowni widać było jedno; cymes, jakich mało nawet na żydowskim stole. Prezesi, dyrektorzy, kierownik OPS-u. Nawet Prokurent – Promotor w nowym wdzianku od „Armaniego” Robert Harenza. Zaciekawiło mnie tylko, od kogo (w godzinach pracy) dostał zaproszenie na tą sesję. Być może nadal figuruje jako Prokurent PWK i przyszedł wspierać Prezesa „od wody”. Nie wiem, mniemam jednak, że ktoś tą wodę nam leje. Pytanie tylko kto i dlaczego?

Zastanawiam się dlaczego ten człowiek, ma taką swobodę wychodzenia z ChOK-u w czasie godzin pracy. Pamiętam okres, w którym zabraniano mi (pod groźbą kary) opuszczać stanowisko pracy w Chocianowskim Ośrodku Kultury, pomimo, że odbierałem swoje godziny. Pani Sylwia Stachowicz odrobinę przesadza i wydaje mi się, że łamie przepisy kodeksu pracy, dotyczące równego traktowania w zatrudnieniu. Tej pani zrobimy jednak promocję innym razem. W bardziej dogodnych okolicznościach. Może tuż po kolejnej udanej, kulturalnej promocji w świecie, takiej jak ostatnio w Must Be The Music.

To, że Warszawa nie jest obca pani Stachowicz wiemy już wszyscy doskonale. Szkoleń odbyła tam sporo. Dlatego kto wie, może nasz młody utalentowany perkusista, po odpowiednim lobbingu pani Sylwii, dojdzie wysoko w muzycznym programie. Oby, bo czego dotknie się pani Sylwia od razu w „złoto” się zamienia. A to niby mnie nazywają Bazyliszek…

Zostawmy jednak również „udolnego” promotora turystyki, gospodarki i kultury miasta i przejdźmy do górnych warstw naszego społeczeństwa, czyli do Rady, bo rad nie rad, wysławiania ich przyszedł czas.

XVI sesję bardzo szybko rozpoczął nasz uroczy przewodniczący Rady Miasta rodem (kiedyś) z PIS-u. Następnie głos zabrała, nadal dobrze przygotowana i urocza pani Skarbnik, wyjaśniając nam liczbowo przyczyny zwiększenia, tudzież zmniejszenia budżetu. Pani Potoczna to kobieta, która wali prosto z mostu (ale z kartki) i nie wdaje się w zbędne dyskusje z „czytającymi budżet inaczej”. Niestety muszę trochę poszturchać naszą panią Skarbnik, bo nie przychodzę na te sesje, by być tylko w gronie „znamienitych” person tej gminy, a ino, aby wychwycić z tej trawy dźwięki, które zainteresują naszych „braci mniejszych”, czyli mieszkańców (czytelników).

Z całej wypowiedzi pani Skarbnik, utkwił mi tylko jeden malutki szczególik. Dotyczył on bezpośrednio planowanych dotacji. Pomyślałem od razu o sobie i o chwili, gdy w modlitwie skierowanej w stronę nieba (bo do kościoła mam zakaz wstępu – oby tylko do sierpnia), będę błagać o cud. Jak wiem, cuda czasami się zdarzają, warto więc je wpisywać w budżet. Jestem  nawet tego zwolennikiem, bo…,bo racz mi dać Panie taką władzę, co cudem drogę mi wybrukuje.

I tak, już bez zbędnej komedii dodam, że w obietnice to już nie wierzę, no chyba, że na forum miasta sam Promotor obieca mi, że woda i ścieki nie zdrożeją, a gdy zdrożeją, to ta pozyskana kasa pójdzie na inwestycje w kanalizację a nie w kanał zadłużonej spółki PWK.

Po wykładzie z ekonomii Pani Stanisławy Potocznej ,zabrała głos radna, pani Beata Rolska. Zadała ona pytanie, które mnie osobiście wprowadziło w osłupienie:

Czy to prawda, że zapis elektroniczny z ostatniej sesji został zniszczony? 

Na sali obrad przez chwilę zapanowała cisza a wszyscy zwrócili swój wzrok w stronę kobiety o blond włosach. Pani Sekretarz Aneta Kurman – Rzęsista zaczęła tłumaczyć gafę swoich podwładnych. Niestety robiła to tak nieudolnie, że co bieglejszy w elektronice IT mógłby poczuć się obrażony. Ale jak wiemy, cel uświęca środki, więc moim zdaniem osoba odpowiadająca za obsługę i dbałość o dane na karcie zapisującej całą sesję, powinna odpowiedzieć za to przed „trybunałem stanu”. Zresztą szkoda zachodu, bo jak wyjaśniła nam urocza pani Aneta, protokół z sesji został sporządzony także ręcznie i na pewno nic nie zostało pominięte. Nie omieszkała nas również poinformować, że od dziś sesje rejestrowane są na dwóch nośnikach, tak więc szansa „ukrycia” czegokolwiek z obrad sesji nie wchodzi już w rachubę. Osobiście sprawdzę protokół posesyjny, oczywiście na drodze dostępu do informacji publicznej. Jak widać to kolejny „cud” w naszym Urzędzie lub może chochlik, który lubi robić psikusy.

Pani Beata Rolska dalej zadawała ciekawe pytania. Gdy zapytała o kwotę 267 tys. zł. na rozwiązanie problemu z kanałami i przebudowę równika, rozgorzała dyskusja i znów „karp” polubił wodę i pływanie. Na to pytanie mógł odpowiedzieć tylko nasz dzielny lubinianin, który przeszukując wszystkie zakamarki Urzędu, odnalazł zakurzony (opracowany  już w 2001 roku) projekt, aby dziś znów mógł się stać kolejny cud.

Jak to miło, że aż po 10 latach projekt wreszcie doczekał się kogoś takiego, jak nasz kierownik Mirosław. Gdyby nie to, że jest z Lubina, pomyślałbym, że narodził się w Betlejem, ale nie w stajence, bo garnitur ma raczej klasowej marki.

Trzeba tutaj dodać, że projekt ten, jak poinformował nas pan Gojdź, będzie finansowany w 100% ze środków zewnętrznych. A jakże inaczej, przecież jak nam donoszą życzliwi, „karpia” rozdysponowuje Wrzosowa Kraina a Wrzosowa Kraina i pan Skrzypczak, to nijak nie jest to in tylko skrzypek na dachu. O czym będziemy wspominać w dalszej pracy twórczej Wolnego Chocianowa.

I tak o to, dotarliśmy do prawdy. A zaprawdę powiadam wam – a raczej pani J. Kulczyk -że i pan Skrzypczak rowy popsuł i czy chce czy nie, będzie musiał współpracować przy realizacji tego programu. Uważam, że temu panu akurat będzie to na rękę a kto wie, czy i nie na nogę. Swoją drogą, jak ostatnio przeczytałem w jednej z ogólnopolskich gazet, że za kryzys na świecie zapłacą daninę najubożsi, a w pałacach – choćby zrujnowanych- mieszkają… duchy, to mnie szlak trafił.

Niestety, pani Kulczyk nie była w stanie odpowiedzieć nam tylko na  pytanie: Czy pan Skrzypczak będzie partycypował w kosztach tego projektu. Ale ludzie, cudów to już tu mamy za wiele! Prawda? Po tych ciekawych newsach „rowowych”, zabrał głos pan radny Sambor. Ostatnio jednak trudno zrozumieć tego pana. Rzuca jakimiś technicznymi sloganami, aż grymas zniechęcenia wywołuje na twarzy mojej ulubionej radnej (nazwisko znane wszystkim – nie promujemy tej pani).

Po tych cudach, przyszła pora na „zgrzyty”. Zabrał głos pan radny wsi Parchów – Bronisław Klita. Na samym początku jasno wyraził swoje niezadowolenie nieobecnością człowieka, który zwołuje radę w trybie pilnym i ma to… – „my wiemy, gdzie ma to pan Burmistrz”. W takim razie, pan Klita tylko lekko zacytował nieobecnego burmistrza: „jak tylko spłynie dotacja (a teraz właśnie spłynęła) z Urzędu Marszałkowskiego na zadanie „remont świetlicy w Parchowie”, to siadamy panie Klita i rozmawiamy o drugim etapie”. Następnie pan radny zadał pytanie: kiedy dojdzie do takiej rozmowy i kiedy ruszy drugi etap, jeżeli kiedykolwiek oczywiście ruszy? Do głosu wyrwała się pani Aneta Kurman-Rzęsista, ale tak się poplątała w tłumaczeniu burmistrza, że głos oddała „cudotwórcy” – M. Gojdź, a ten dyplomatycznie wyjaśnił, że są inne ważniejsze zadania i nie jest to jego decyzja, ale…,ale…,ale jest jak zwykle dużo możliwości (chyba możliwość cudu) i kto wie może „do końca świata i o jeden dzień dłużej”, uda się dokończyć świetlicę w Parchowie.

Dzielny pan Bronisław ( „człowiek” Skibickiego) nie zrezygnował i dalej walczył o swoje „podległe” wsie. Kolejny raz dał wszystkim do zrozumienia, że żałuje, że nie ma wśród nas pana Romana Kowalskiego. Bardzo oburzył pana Klitę również fakt, że w budżecie zostały zmniejszone wydatki na gminne i publiczne drogi, w tym drogę w Pogorzeliskach, bo właśnie tam w ostatnim czasie ludzie doznają dyskomfortu z powodu drogi, która utrudnia im nawet wyjazd z własnej posesji.

Pan Gojdź stwierdził jednak, że on nie widzi żadnego zagrożenia i że jest to jedynie wina pana Klity i rady sołeckiej. Stwierdził również, że nie da się wzmocnić drogi za marne 5 tys. zł. Zapewnił jednak, że Urząd posiada środki na tą drogę, ale musi zrobić przetarg. Było widać, że z jednej strony ucieszyło to pana radnego Klitę a z drugiej zdenerwowało. Bo zauważył Pan Klita, że wina absolutnie nie leży po stronie rady sołeckiej, a tym bardziej on się do tych absurdów nie przyczynił. To właśnie Urząd ,przekraczając ustawowy termin, chciał zrobić coś za pięć dwunasta.

Kolejne złe posunięcia naszej władzy, doprowadziły do konfliktów. Pomijane dotychczas społeczeństwo Pogorzelisk, na rzecz takich tuzów i ulubieńców Burmistrza, jak wieś Trzebnice i Chocianowiec, wyraziło swój protest. I słusznie! Bo tu cudu nie będzie i trzeba mocno kogoś „chwycić za mordę”.

O drogach wspomniał także pan radny Leszczyński. Stwierdził, że dwie lub trzy sesje temu , rozmawiano o programie „ryba”, z którego obiecano mu pieniądze na chodniki. Obietnica nie jest realizowana. Niestety pan radny obawia się, że ten program jest źle realizowany. A gdzie tu jeszcze marzyć o przebudowie ulicy Piotrowskiej.

Gojdź odpowiedział, że jeśli chodzi o „rybkę”, która lubi pływać, to prawdę mówiąc, rybka już odpłynęła. Środki dawno zostały rozdysponowane i że my, jako gmina Chocianów, wyciągnęliśmy z tego programu maksimum. Ulicę Piotrowską może uda się zrobić ze „schetynówek”, ale tylko wówczas kiedy opracowane zostaną wymagane dokumenty. Wtedy można będzie liczyć na kolejny cud.

I tak, sesja cudów bez „magika”, dobiegła końca. 

Osobiście uważam ją za jedną z nieudanych w ostatnim okresie, ale ta daje nam chociaż gwarancję, że zapis elektroniczny z niej nie „zniknie”.

Na koniec warto wspomnieć o kolejnej ignorancji mieszkańców i zakazie zabrania głosu przez przedstawiciela społeczeństwa – pana Jerzego Likusa (PZPR). To ,że kiedyś uniżenie służył, jedynej słusznej partii PZPR – nie powinno go dyskwalifikować. Ten precedens, kolejny już raz, pokazuje nam brak wiedzy lub szacunku przewodniczącego Rady Miasta – Ryszarda Bartosza do demokracji. Najmniejszą karą za takie zachowanie, powinno być zrzeczenie się przez niego mandatu radnego i raz na zawsze, zaprzestanie wykorzystywania mandatu zaufania; tylko dla indywidualnej satysfakcji i pieniędzy.

Portal Wolny Chocianów i Wolna Prasa Chocianowa popierają zaangażowanie społeczne mieszkańców Chocianowa i nie będą biernie przyglądać się pogwałcaniu demokracji przez naszych radnych.

Roman Kowalski -1 punkt.

Punkt, dla pana Romana za samo zwołanie nadzwyczajnej sesji. Niestety absencja na zwołanej przez siebie sesji, wypacza jej nadzwyczajność. A cyrk bez głównego ARLEKINA – nie jest cyrkiem…

Aneta Kurman-Rzęsista – 4 punkty.

Za umiejętność „spychologii”, której nie uczą nawet w najlepszych szkołach  propagandowych. Zresztą żona „psa” , powinna lepiej traktować mieszkańców Chocianowa. (pani Aneta nie mieszka w gminie Chocianów)

Stanisława Potoczna – 9 punktów.

Punkty za pracowitość, kompetencję i ratowanie budżetu miasta, na miarę cudo –twórczyni.

M.Lech– 2 punkty.

Słabe dwa punkty, tylko z racji tego, że jest dość dobrze promowana na stronie byłego burmistrza Franciszka Skibickiego…., a to świadczyć może o…. O!!!

Mirosław Gojdź – 3 punkty.

Pan Mirosław traci już chyba grunt pod nogami, bo coraz bardziej gubi się i miota i tylko fakt, że pochodzi z Lubina może go choć trochę tłumaczyć.

Jacek Zborowski – 0 punktów.

Strata tlenu zgromadzonego na sali obrad. Człowiek bez ideałów i z niskimi kompetencjami, nawet – jak na Chocianów Dodatkowe zero punktów za kulturę osobistą. Jeszcze jedno zero, za telefon zaufania, którego numer Bazyl już ma w swoim posiadaniu i niebawem poda go wszystkim mieszkańcom na tacy; z prośbą, aby w każdy piątek od godziny 16 do 19 poczuli się samotni i opuszczeni, z mnóstwem problemów w sobie i wykręcili TEN numer w celu usłyszenia ratująco – pocieszającego głosu pana Jacusia (powiązania: polityczna rodzinka Czekajłów).

Franciszek Bereżański – 1 punkt.

Za szare tło pani Kulczyk , która śpiewa zawsze jak jej orkiestra zagra ( w końcu kasa z PWiK jaką dostaje – wymaga poświęceń.

Pani Kulczyk -7 punktów.

To debiut pani Kulczyk i tylko jej trema obniżyła jej punktację. Po jej występie stwierdzam również fakt, że i w PWiK są jeszcze ludzie w miarę kompetentni. Choć za taką kasę jaką ta Pani dostaje z „firmy” Bereżańskiego – powinna lepiej śpiewać.

Ryszard Bartosz – 0 punktów.

Temu panu nie dajemy już punktów z racji tego, że nie zasługuje na mandat radnego, tym bardziej radnego, który przewodniczący Radzie Miasta. Wstyd.

Grażyna Kindra – 9 punktów.

Za to, że milczała. I niech tak już zostanie do końca kadencji Naszego Romusia.

Norbert  Piotrowski -5 punktów.

Mało aktywny, jak niedźwiedź w zimie, ale liczymy, że wraz z nadejściem wiosny pokaże swój groźny pazur.

Leszek Filipiak – 2 punkty.

Byłem, jestem i będę. I nic więcej…

Bogumiła Cymbała – 2 punkty.

Cieniutko, jak na reprezentantkę Chocianowca, wioski prawie jak miasta. Ale niewielu posądziłoby tą Panią o coś więcej. W końcu pochodzi ze “stajni” Romana Kowalskiego.

Zofia Skawińska – 3 punkty.

Są to punkty za napisanie oświadczenia „wiatrakowego”, które nie odbiło się wcale echem.

Bogdan Staszczak – 0 punktów.

Najgorzej punktujący radny. Nieaktywny od początku kadencji. Mąż żony Małgorzaty – kierownika OPS Chocianów.

Marian Sambor – 3 punktów.

Udziela się, ale już tak niezrozumiale, że nikt już prawie go nie słucha. Po co więc zabiera powietrze na sesji?

Krzysztof Leszczyński – 7 punktów.

Walka, walka, walka… Prywatnie, zadaję sobie pytanie na jak długo wystarczy sił panu Krzysztofowi albo cierpliwości w znoszeniu daleko idącej niekompetencji radnych „Jedność” , a także co niektórych urzędników. Zresztą robi to dla siebie , dla  swojej politycznej kariery i być może dla żony zatrudnionej w Chocianowskim przedszkolu… To mu wystarczy !!!

Henryk Osoliński – 1 punkt.

Z sesji na sesję coraz gorzej…Widać, że ta frakcja polityczna – obecnie rządząca – nijak nie odpowiada panu Henrykowi. Niemniej , jemu to powinno być obojętne komu służy. Ważne by zyski były wymierne.

Krystyna Łysiak – 8 punktów.

Pani Krystyna przestała już chyba walczyć o chodniki na Wesołej. A szkoda, bo ja wręcz czekałem, aż burmistrz Roman Kowalski, obieca naszej emerytce gruszki na wierzbie również na Wesołej.Gruszek nie mam a radna się starzeje.

Beata Rolska – 10 punktów.

Kolejny raz odważna pani Beata, trafiła „potwora” w słaby punkt. Nikt nie przypuszczał, że będzie to „karta” zapisująca relację z sesji. Szkoda, że jej geny wypełniają atrybuty ojca jej, który dzielnie służył władcom PRL.

Bronisław Klita – 8 punktów.

Za zmiażdżenie pana Mirosława Gojdź i pokazanie wszystkim, że Roman Kowalski jest burmistrzem od obietnic. I tyle… Roman wróć, czeka LUD.

Stanisław Siwiec – 4 punkty.

Panie Siwiec, to z sympatii i bez komentarza.

Radny Kisielewicz – 2 punkty.

Był, więc niech mu sesja lekką będzie.

 

GOŚCIE

Jerzy Likus – 7 punktów

Czerwony Jerzy, dostaje zasłużone punkty za społeczne zaangażowanie i opuszczenie sali obrad po zignorowaniu jego próśb przez Przewodniczącego Rady – Ryszarda Bartosza.

Piotr  Budzeń – 5 punktów

Chłopak się postarał i aby nie puścić „pawia” w trybie pilnym opuścił naradę.

Bazyl – 0 punktów

Za …ciąg dalszy nastąpi.

 

BAZYL

( poprawiony tekst z Wolnej Prasy Chocianowa, luty – marzec  2012)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *