W i a t r a k i

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Farmy wiatrowe to od niedawna zmartwychwstały problem, który w sposób drastyczny dotknął wieś Trzebnice, dzieląc ją na dwie części: zwolenników widzących w tym swoje korzyści i przeciwników.

Na zaproszenie przedstawicieli wsi Trzebnice, udałem się na rozmowę w sprawie farm wiatrowych. Rolą moją, jak mniemam, było poznanie zagadnienia od podszewki i w miarę swoich możliwości, miałem stać się mediatorem. Jak trudne to zadanie – pogodzenie zwaśnionych stron – odczułem już po wielogodzinnych rozmowach. Według mnie, sam problem nie tkwi bezpośrednio w wiatrakach a w osobistych urazach, które nasiliły się zaraz po zmianie władzy w Chocianowie. Nie wolno ukrywać przed mieszkańcami naszej gminy, że i w Trzebnicach, swoim pazurem władzy, rozdrapał częściowo już zabliźnione rany, nasz nowy burmistrz.

A wszystko zaczęło się, jeszcze za czasów byłego burmistrza Franciszka Skibickiego, który jako pierwszy, brał udział w rozmowach pomiędzy niemieckim inwestorem a społecznością Trzebnic. W tym miejscu trzeba wyjaśnić Państwu, że tak naprawdę pomysłodawczynią i prekursorką ekologicznej energii z wiatraków była obecna radna, a wtedy jeszcze sołtys wsi Trzebnice – Zofia Skawińska.

Jak mnie poinformowano, sprawa wiatraków nie „wypaliła” pani Zofii, bo w radzie sołeckiej przeważyła liczba przeciwników tejże propozycji, co skutkowało podjęciem uchwały; o zakazie stawiania farm wiatrowych. Od tego czasu, jak widać, wszystko zostało uregulowane prawnie, i aż do nowych wyborów, działo się dobrze. Po wygranych przez Romana Kowalskiego wyborach, demokracja w jednej chwili, ograniczyła się tylko do określonej grupy – grupy trzymającej władzę. Jak mówią mieszkańcy, to właśnie wtedy w centrum i z przywilejami godnymi „władczyni” znalazła się nasza radna, członek klubu „Jedność”- Zofia Skawińska.

To, co zaczęło się dziać w lokalnej społeczności wsi Trzebnice, coraz częściej rodziło obawy o dalsze losy ludzi przywiązanych do trzebnickiej ziemi. Dziś można śmiało powiedzieć, że wiatraki to tylko pretekst do zakłócenia i zdezintegrowania mieszkańców wsi . Myślę, że we wszystkich kierunkach, towarzyszących naszej egzystencji, nie powinniśmy wybierać tych, które prowadzą nas na drogę nienawiści, zawiści lub rozłamu. Dlaczego śmiem tak twierdzić? Niestety przykładów mam już tak dużo, że aż wierzyć się mi nie chce, że zło rozpościera swoje czarne skrzydła, nad coraz większym terenem naszej gminy. Czasami próbuję winić za to wszechobecną politykę, ale i tak na końcu zawsze dochodzę do wniosku, że każdy z nas, indywidualnie, odpowiada za sposób, w który realizuje swoje życie (wolna wola). Zawsze słucham dwóch stron konfliktu a na końcu i tak stosuję swoją wagę, aby szala, która się przechyli wskazywała mi kierunek – ku prawdzie.

Po zebraniu informacji u oponentów Pani Zofii, i jej „obnażeniu” przez nich, zobaczyłem parcie radnej w stronę hegemonii, która od dłuższego czasu zaczęła pokazywać swoje oblicze na terenie wsi Trzebnice. Rodzi się, więc pytanie, czy wybór Pani Zofii nie był czasami błędem, który, jak stwierdziło już wiele osób – nie przyczynia się do polepszenia sytuacji  na wsi.

Jak wiemy rolą radnej/radnego jest służenie ogólnym interesom gminy a tym bardziej społeczeństwu, które wybrało swojego przedstawiciela. Błędy ma prawo popełnić każdy z nas, tym bardziej nowo wybrany radny, który w całym tym bagnie obłudy, prędzej czy później musi się pogubić.

Jak jednak wytłumaczyć „wszechwładność” „wszech – decyzyjność” jednej osoby, która zamiast integrować społeczeństwo, doprowadza do jego skłócenia. Poniżanie, obrażanie, straszenie, są jak już wiemy, typowym atrybutem obecnej władzy. W dużej mierze, sami na to pozwalamy.

Po ostatniej sesji rady miasta, widać ignorancję wobec oponentów stawiania wiatraków  w Trzebnicach. Zostali oni w sposób perfidny pominięci w debatach sesji Rady Miasta.

Kto odpowiada za ten sposób interpretowania praw wyborców? Myślę, że w tej kwestii najbardziej odpowiedzialne osoby to: Przewodniczący Rady Miasta i Wiceprzewodnicząca.

Dziś, jak widzimy, nikt nie ponosi odpowiedzialności, nikt również nie potrafi stać się mediatorem i zażegnać ten spór. Około 250 osób wyraziło swój sprzeciw i protest wobec decyzji, która chyba tak do końca nie jest „jasna”. Co prawda wielu posiłkuje się informacją, jaką zamieścił Burmistrz w Informatorze Gminy, ale tego typu decyzje, nie należą do jego kompetencji, tylko do Radnych Rady Miasta i Gminy Chocianów.

Jak widzimy grupa mieszkańców z Trzebnic sprzeciwiająca się farmom wiatrowym, wymaga od naszej władzy konkretnego ustosunkowania się do tego problemu, najlepiej w postaci podjęcia uchwały. Obawy, które się rodzą w tej sytuacji są zasadne, ponieważ pan Roman Kowalski wciąż posiada większość w Radzie Miasta i odpowiednio nią stymuluje – rządzi.

Przypomnę jeszcze raz, wszem i wobec, że burmistrz NIC sam z siebie zrobić nie może, gdy nie pozwoli mu na to Rada, czyli my – mieszkańcy. Co prawda w ostatnim czasie zachowanie pana Burmistrza, wzbudza skrajne odczucia a najczęściej jest to poczucie zniesmaczenia do jego władzy, to wierzyć trzeba , że nie jest to cecha stała. Fakt ten jednak nie hamuje jego działań a nas spycha do „obozu”, bez prawa decydowania o naszym losie.

Wiatrak Trzebnice

Kim jest, więc Pani Zofia? Dziś jest na pewno wrogiem opozycji „wiatrakowej”, która określa ją niesmacznymi epitetami , co mówi mi jedynie o dużym problemie obu grup. Aby znaleźć racjonalny konsensus w tym konflikcie, potrzeba nadziei, rozmowy, spotkania. Lokalna społeczność wsi Trzebnice, tylko zintegrowana ze sobą, będzie w stanie wygrać potyczki z burmistrzem i ugrać coś dla siebie w gminie.

Dziś Chocianów, jako miasto, patrzy na Trzebnice, jako na sojusznika, bo również Ci mieszkańcy, których prawa zostały „pogwałcone” w mieście, szukają sprzymierzeńców i przyjaciół w walce z „oligarchią władzy”- chorej demokracji w gminie Chocianów.

Już w pierwszym artykule, który ukazał się w Informatorze gminy Chocianów pt.: „Runęła wieża Babel”,  pisałem o zrzeszaniu się i integracji społeczeństwa w celu budowania nowej jakości miasta. Pisałem również, że potrzeba pozyskiwać wrogów i podejmować z nimi współpracę, która jest niezbędna do dobrego funkcjonowania całego społeczeństwa naszej gminy.

Co się stało wiemy z autopsji. Interesy przyjaciół Romana Kowalskiego, są priorytetem realizowanym na dużą skalę. Coraz częściej poczynania obecnej władzy, widać gołym okiem a to na pewno, nie nastraja optymistycznie.

Krótka wycieczka do wsi Trzebnice, okazała się dobrą lekcją pokory wobec zasłyszanej prawdy. Ja jednak nieustannie będę wierzył, że każdemu z nas dana jest przez Boga tzw. „druga szansa”. Myślę, że „wojna” w Trzebnicach nie pochłonie wielu ofiar i mam nadzieję, że wygra rozsądek oraz wspólny interes całej lokalnej społeczności.

Nie posunę się w tym artykule do opisywania sposobu, w jaki wpływa nasza władza na lokalny rynek bytu, czyli ludzi we wsi Trzebnice, bo to mogłoby przyczynić się tylko do pogłębienia deficytu szczęścia i zadowolenia. A po co?

Każdy wyborca musi jednak wiedzieć, że to nikt inny jak tylko on sam decyduje o kierunku, decyzjach (lub ich braku) naszej władzy…, i zawsze będzie współodpowiedzialny za decyzje Burmistrza.

Wieś Trzebnice, ma wielką szansę na stabilny rozwój i wspólny, spontaniczny sposób koegzystowania. Jesteśmy ludźmi, których łączy wspólna wiara w Boga i gdy tylko wrócimy do tych źródeł naszej wiary, gdy w porę odkryjemy w naszym otoczeniu zło – nic wtedy prócz woli nie stanie nam na drodze do odczucia zadowolenia z faktu, że żyjemy.

Jak widzą Państwo, po tym artykule, z jednej strony jestem zaniepokojony tym, co się dzieje obecnie w Trzebnicach a z drugiej odnajduję w ludziach z tej wsi wolę walki, walki o swoje prawa, o dobro dla wszystkich, jak i dla każdego z osobna.

MIARĄ PRAWDY I MIŁOŚCI JEST CZYN

Dziś wiatrakom mówimy NIE! Nie dla wiatraków, tylko dla wojny wiatrakowej, dla indywidualnych interesów, dla zawiści, mściwości i bezpodstawnych oskarżeń. Dla kpiny i wykorzystywania władzy, niezgodnie z jej przeznaczeniem.

Przedstawicielom wsi Trzebnice, dziękujemy za zaproszenie i obiecujemy dalej przyglądać się tej sprawie.

 

Sławomir Tomczak vel Bazyl

(poprawiony tekst z Wolnej Prasy Chocianowa, 1 styczeń 2012)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *