Tomasz Kulczyński – kandydat na burmistrza Chocianowa i sesja w Lubinie 24.04.2018

  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

Już od dawna nie bywałem na sesjach rady miejskiej w Lubinie, a już na pewno NIGDY nie byłem w nowym pałacu Roberta Raczyńskiego, gdzie teraz ”BOSS” stacjonuje i gdzie odbywają się sesje rady miasta Lubin. A powiem wam moi drodzy, komfort tam jest jak u Sasów.

Co prawda sala konferencyjna, gdzie odbywają się teraz sesje, jest okropnie ciasna, ale nie ciasna dla wybrańców narodu lubińskiego, radnych…, gdyż jak zaobserwowałem, czuli się tam Oni, jak na biesiadzie lub grillu, bo nawet dwóch radnych zapomniało przywdziać tego dnia na swoje szlachetne stópki skarpetek ( moda lubińska czy co?). No cóż, to zaświadcza tylko o powadze tejże rady i Robercie Raczyńskim, który jak widać wprowadza PO–woli na ziemię lubińską , standardy zachodniej Europy, a nawet pokuszę się, że nie jest mu chyba nawet obca, ideologia gender.

Kulczyński – radny lubiński – Tomaszek, dla którego specjalnie wybrałem się do Lubina, skarpetki co prawda miał, ale nie widziałem aby kolegom i koleżankom z rady rozdawał pączki, tak jak to lubi czynić czasami wśród mieszkańców Chocianowa, licząc zapewne, że za te słodkie suweniry dostanie fotel burmistrza Chocianowa. Niech sobie tak myśli… Wielu znam takich marzycieli, uprawiających tani marketing polityczny i mamiący przed wyborami  biednych Polaków, a którzy nadal – ironia losu – zbierają szparagi u Niemców. Tomek też chce?

Niestety, przyznać muszę, że takiej sesji rady to ja jeszcze w swoim życiu nie widziałem. A jeżdżę tu i tam i wiem co piszę.

System informatyczny, obsługujący sesję rady miasta Lubin oraz moduł „głosowania” ( nie podnoszą już łap do góry radni, jak bywało to kiedyś – teraz jest cyfrowy świat Roberta), chyba tylko pod wrażeniem mojego przybycia do Lubina  – wysiadł, i Pani przewodnicząca rady Lubin, miała problemy natury technicznej. Chucpa, to delikatne określenie tej sytuacji ale z drugiej strony, czego można się spodziewać po 16 latach gospodarowania Roberta i jego „kolesi” obsadzonych w spółkach miejskich z horrendalnym wynagrodzeniem? Czego ? Plastikowych dinozaurów?

Może wreszcie przyszedł czas aby naprawić TEN system informatyczny czy Wi-Fi  w Pałacu Roberta (pozdrawiam Panią Arletę) albo po prostu musimy wymienić Go na lepszy, młodszy , cyfrowo zaznajomiony model  prezydenta , dla tej 82 tysięcznej społeczności Lubina…

Zasłużyła już chyba na to… PRAWDA?

Długo jednak nie zagościłem na sesji Roberta bez Roberta , ale ani tam nie było miło ani przyjemnie. Oprócz tego, że zapoznałem się z twarzami wybrańców Lubina,  paru z nich pamiętam jeszcze z poprzedniej kadencji ; w tym tego  celebrytę bez skarpetek. Wysłuchałem jeszcze „oświadczenia” młodego Polaka, który ubrany w stres i tremę, musiał przeczytać na sesji „PROŚBĘ” jego rówieśników ; aby szanowna rada miejska z Lubina wyraziła zgodę na nadanie jego placówce szkolnej imię Czesława Niemena. I tak pomyślałem sobie wtedy, słuchając tego młodego człowieka ;szkoda , że nie wpadli Ci młodzi ludzie, wraz ze swoimi rodzicami i pedagogami , na pomysł nadania tej szkole imię BOSSA Lubina. Kto jest tym Bossem, to już Państwo doskonale wiedzą a reszcie moim czytelnikom przypomnę to wszystko i wiele więcej w swoim periodyku „Bazylianka” który tym razem będzie kolportowany na terenie Lubina.

Bazylianka nr 3Bazylianka Nr 3 – KLIKNIJ

Opuszczając to duszne i ciasne pomieszczenie, gdzie odbywała się sesja rady miejskiej Lubin, poczułem ulgę . Chyba nudzą mnie już takie sesje , tak zresztą jak i Roberta Raczyńskiego, którego w swojej 8 letniej działalności i walce z patologią samorządową nie uraczyłem NIGDY na sesji rady miasta Lubin.

Niestety, za drzwiami natknąłem się na rzecznika miasta Lubin, choć wolałbym w tej sytuacji spotkać URBANA. Narzekać nie ma jednak na co – taki poziom, a facet wydał mi się bardzo „niestabilny”…,a ogniki nienawiści w jego ślepiach sprawiły ,że zacząłem obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Ładne towarzystwo tam pracuje – pomyślałem i…

Omijając, nie lubianą przez mnie postać , udałem się na zwiedzanie królewskich komnat Roberta Raczyńskiego, bo bardzo interesował mnie standard życia mojej ulubionej władzy z Lubina, czyli Roberta nowy gabinet, bo marmurów w pałacu zastałem bogaty zestaw. Lublinianie to jednak majętni ludzie…

Szkoda, że rzecznik miasta Lubin jak przyzwoitka, przykleił się do mnie, jakby szukał przyjaciela.  Cóż, taki poziom ma gościu i taką filozofię wyznaje . I właśnie przez tą „przyzwoitkę” nie mogłem poszaleć aparatem foto po gabinecie Raczyńskiego. Szkoda, że nie możecie tego zobaczyć, bo gabinet Roberta jest godny KRÓLA, pomimo, że z króla to Raczyński ma tylko na głowie plastikową koronę.. Wierzę jednak, że na jesieni Nowy Prezydent pozbędzie się takich trudnych we współżyciu społecznym elementów administracji UM Lubin a ja będę mógł wtedy Państwu pokazywać to co jest ZAKAZANE w mieście Lubin. Czyli prawdę…

Niemniej udało mi się zerknąć na „Pola Elizejskie” Roberta. I powiem wam: JEST NA BOGATO.

Widzę, że po tylu latach „ciężkiej” pracy, na rzecz wyborcy lubińskiego, Robertowi się wreszcie polepszyło. I nawet nie musi za to płacić, bo robimy to My za niego, w kwocie  ok.160 tysięcy rocznie. I co z tego ? Jak przyjrzymy się bliżej oświadczeniom majątkowym ludziom zatrudnionym przez Roberta w spółkach miejskich , to okaże się ,że w porównaniu do Nich , to Nasz Raczyński jest jakby „biedakiem”. Ale za to jego żona zarabia , bagatela, aż ok. 185 tysiące rocznie (oświadczenia majątkowe Vip-ów z Lubina znajdą Państwo w najnowszym wydaniu Bazylianki a głębsza analiza ukaże się na www.lubin4you.pl), więc Robertowi pozostaje już tylko ładnie wyglądać, pachnieć i czasami mądrze gadać. Taki poziom i być może takie WZORCE zaczerpnął „bezpartyjny” Raczyński od swoich przyjaciół z PO.

Schetyna - przyjaciel lublinian

Smutny jestem, bo znów Roberta nie udało mi się spotkać, i to też zaczynam rozumieć , bo kim ja jestem aby progi BOSSA przekraczać. Taki Schetyna czy komunista z Chocianowa –  Skibicki, mają zapewne wyrobione stałe przepustki na salony Robercika… A ja jestem tylko uczciwym patriotą polskim, z naciskiem na „uczciwy”, czego nie mogę powiedzieć o…

Lubin 2016
Rodzinka polityczna Roberta Raczyńskiego

Jedyną uroczą i mądrą postać z którą mogłem zamienić dwa zdania , bo „przyzwoitka”, rzecznik Lubina usilnie mi w tym przeszkadzał, odgrywając rolę bodygurd’a ( i może właśnie  tylko do tego się nadaje…), była Pani Arleta, prawnik z gabinetu prezydenta Roberta Raczyńskiego. Jest ta kobieta – jedyna – warta dobrego słowa od Bazyla , którą odnajdziemy na salonach Pałacu Roberta ,gdzie marmur wypala ślepia swoim blaskiem.

Przyszły, nowy prezydent Lubina, powinien wziąć pod uwagę kompetencje tej Pani i jej miły, profesjonalny stosunek do mieszkańców Lubina …,i do Bazyla też. To WAŻNE ! Bo trudno będzie znaleźć nowemu prezydentowi kogoś z taką wiedzą o mieście Lubin i Robercie Raczyńskim. Warto więc inwestować w COŚ, co jest już sprawdzoną marką i ma służebne podejście do mieszkańców Lubina , tych, którzy całe to towarzystwo administracyjne, utrzymują ze swoich ciężko wypracowanych podatków.

Zbliża się do nas, dużymi krokami  – wyborcza jesień , i obym czasami nie zobaczył niebawem Roberta pod pomnikiem Archanioła, którego Nam sprowadził do Lubina – jak się modli.

A powinieneś już Raczyński, powinieneś…

Archanioł z Lubina

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *