Proboszcz Łobodziec – chocianowski cudotwórca

  • 19
  •  
  •  
  •  
  •  
    19
    Udostępnienia

W sobotę 14.04.2018, o godzinie 18:00 w chocianowskim kościele, rozpoczęły się Misje Święte. Jest to wydarzenie , które nawiedza naszą parafię co 10 lat. Warto więc przyjrzeć się temu bliżej. I Bazyl przyjrzał się…

Wybierając się w sobotę na „Misje”, wyszedłem z domu znacznie szybciej niż zwykle, czując gdzieś w duszy, że jest mi to bardzo potrzebne, że ktoś bardzo ważny przybył do Chocianowa.

Chocianów - Misje Święte 2018

Niektórych, tytuł mojego artykułu może zbulwersować a innych zaciekawić, ale musicie mi uwierzyć , że nie jest moim celem prowokować, tym bardziej teraz w trakcie gdy w naszym kościele, naszej parafii, w naszym Chocianowie, mamy zaszczyt gościć Boga, dzięki Misjom Świętym, które sprowadził do nas reformator i piewca słowa Bożego – Stanisław Łobodziec.

Zacznę jednak od końca, bo byłem na ceremonii rozpoczęcia „Misji” – jak nigdy, i jak niewielu posądziłoby mnie o to. A jednak byłem, bo czułem taką potrzebę, byłem bo poprosiła mnie o to kobieta , która służy wspólnocie chocianowskiego kościoła i Bogu , całym swoim sercem i całą duszą.., i której chcę dorównać w tym dziele. Byłem bo chciałem przekonać się na własne oczy, że „my chcemy Boga”. To początek pieśni , którą słyszę do dziś  w swoich uszach; śpiewana przez nas wszystkich zgromadzonych w sobotę na mszy.

My chcemy Boga, My Polacy…, i Bazyl też chcę…

„My chcemy Boga, Panno święta!

O, usłysz naszych wołań głos!

Miłości Bożej dźwigać peta,

To nasza chluba, to nasz los.”

Jest to coś, co zrodziło w mojej duszy łzy. Ale łzy radości , łzy nadziei , łzy odbudowujące wiarę, bo razem z wami śpiewałem tą piękną pieśń ku chwale NAJWYŻSZEGO. Jak wiecie, talentu do śpiewania raczej nie mam, ale jestem dzieckiem Boga, tak jak wy i też chcę Boga. Chcę Boga dla Was, dla siebie, chcę Boga dla Polski, chcę Boga dla świata, bo tylko On niesie pokój, bo tylko On daje prawdziwą miłość, bo tylko On przytula strapione dusze. Bo to On, jest jedynym prawdziwym TWÓRCĄ  wszystkiego.

Tak właśnie było na końcu sobotniej misyjnej mszy. A początek?

Na początku byłem bardzo zaskoczony , ale szczęśliwy. Kościół z każdą chwilą , która zbliżała nas do rozpoczęcia mszy, wypełniał się …, wypełniał się…, i wypełniał się… Nie widziałem jeszcze takiego czegoś w swoim życiu. I od razu, przypomniały mi się czasy „komuny” , gdy byliśmy pod rządami ZBRODNICZEGO systemu totalitarnego. Przypomniały mi się chwile gdy babcia zabierała mnie na każdą możliwą w danym dniu mszę do kościoła, który nigdy nie był pusty. Tylko tam była wtedy nadzieja, dobroć i miłość ; miłość , którą każdy z nas codziennie, co raz więcej potrzebował. Czy nie jest podobnie w tych dniach w Chocianowie?  Czy nie brakuje nam miłości i Boga – siewcy tejże „MIŁOŚCI” ?

Ale my , nie przyznajemy się do tego, że chcemy Boga, nie mówimy o tym głośno. Bo najzwyczajniej w świecie , wstydzimy się Boga. Ale w sobotę wieczorem, czułem jak ta WIELKA energia dobra, wypływa z Was wszystkich. Czułem jak pasterze Boga, zgromadzeni pod ołtarzem, dawali nam, z minuty na minutę, co raz więcej i więcej… Czułem, to gdy ksiądz Łobodziec wprowadzał dwóch wspaniałych mówców, znawców słowa Bożego i instalował Ich na ołtarzu chocianowskiej ziemi. To naprawdę cudowne uczucie; patrzeć, słuchać i czuć. Cudowne uczucie; zjednoczyć się w tych właśnie chwilach z Bogiem.

W Chocianowie przez cały tydzień będzie święto Boga. I choć wcześniej wspominałem , że było nas DUŻO na sobotniej Mszy Świętej, to chciałbym więcej. Tego samego chciałby również nasz proboszcz Łobodziec, który zorganizował TO dla nas, który otwiera nam niebo nad Chocianowem i chce wraz z Nami prosić o łaskę odnowy dla Nas wszystkich i samego siebie.

Bóg, właśnie w tych ważnych dla Chocianowa dniach , będzie patrzył na nas ze szczególną uwagą, bo ma dla nas zadanie, bo w swoim boskim umyśle, nakreślił nam już nową rolę. I przez te rekolekcyjne dni, ustami księdza Piotra i Jacka, będzie do nas mówił . A my, uważnie Go słuchajmy…. To WAŻNE.

Powiecie, że robimy to zawsze, robimy stale, robimy automatycznie i czasami tylko nie potrafimy jego nauk wyrazić głośno i w czynie. Ukrywamy to w swojej samotności, w swoim umyśle, bo wstydzimy się sąsiada, kolegi, żony lub dziecka. Wstydzimy się Boga jakby był jakąś zarazą. To błąd. Bo to przecież on dziś, jaka zawsze od wieków, jest jedyną naszą pociechą i nadzieją w tych tak trudnych dla całego świata amoralnych czasach.

Jakże jestem dumny z faktu, że Chocianów jest dziś jedynym na arenie Polski miejscem , które kocham. Jakże jestem dumny, że  Chocianów w tych dniach jest jedynym miejscem, gdzie czuje się tak Mocno Boga.

Upadamy i podnosimy się, i znów upadamy i znów podnosimy się… Toczymy boje z samym sobą, walczymy z przeciwnościami lub podniecamy się życiem ponad stan. To wszystko jest dozwolone, wszystko wydaje się być normalne. Ale tak naprawdę normalnością, jest dziś dla mnie właśnie kościół, to miejsce, wypełnione energią mieszkańców Chocianowa, których przyprowadziła tu wiara, wiara i miłość do Boga.

Słuchałem misjonarzy z uwagą. Mówili na dwa głosy, jakby Jezus i Duch Święty natchnieni Bogiem – mówili, a ja słuchałem, mówili i wy słuchaliście. Widziałem to na własne oczy. Obserwuję was, tak zresztą jaki i wy zapewne mnie – i to jest cudowne. To wspólne skupienie nad sławami , które są DOBRE. Bo ten czas jest bardzo ważny dla nas wszystkich. Ten szczególny czas jest tak ważny, bo przez cały tydzień będziemy się modlić o Polskę, ojczyznę, matkę naszą ukochaną. Ten czas jest ważny, bo będziemy się modlić o pokój na świecie , o pokój w naszych duszach ..,i o miłość , która jest bezcenna.

Wdzięczny jestem naszej parafii, i jestem wielkim fanem naszego reformatora kościoła w Chocianowie – ks. Stanisława. Kapłana, który dzięki swojej dojrzałości, doświadczeniu; ale i sposobie bycia, wskazuje mi drogę do wnętrza serca Jezusa Miłosiernego. To nie jest aktor, tego nie można się nauczyć. Słowa, które wydobywają się z jego krtani, mimika twarzy, sposób zachowywania się przed ołtarzem, zaświadcza mi o jednym: On kocha Boga, On jest naprawdę blisko Boga.

Rodzi się we mnie teraz takie pytanie: Kiedy ja taki będę? Kiedy taki będzie mój kolega, kiedy będziesz taki ty – mój czytelniku?

ks. Stanisław Łobodziec

Spoglądam na kościół w Chocianowie i codziennie widzę zmiany. Piękne nowe ogrodzenie, wyremontowany strych kościoła i wiele więcej… Zmienia się wszystko, wszystko pięknieje, a potrafił dokonać tego jeden człowiek, człowiek który nieprzeciętnie kocha Boga – Stanisław Łobodziec.

Nie, nie uświęcam nie świętych, ale czy świętość musi być oznajmiana światu żeby ją czuć…

Czasami wydaje mi się, że nie potrafię kochać. Czasami ktoś mógłby mi zarzucić , że chodzę do kościoła bo, bo, bo…  A prawda jest taka, że idę tam aby rozmawiać z Bogiem, a pasterze tego kościoła, pomagają mi od nowa zrozumieć miłość, bo:

„Nie kocha się za „coś”!

Kocha się:

Po prostu jak Bóg”

Ksiądz Łobodziec, ksiądz Krzysztof i inni, których nie wymienię z imienia, bo mniej ich znam, przybliżają mnie do Boga, tego BRZYDKIEGO medialnie Bazyla, jedynego mnie – marność nad marności, a jakże jest to wielkie dzieło. I właśnie dlatego w tytule tego artykułu, mówię o cudzie. Bo dla mnie jest to cud.

Żyję, obserwuję, badam, uczę się. Z każdym dniem, coraz więcej i więcej. I jedno w tym całym moim życiu nie zmienia się, jedno jedyne – moja wiara w Boga, ojca pocieszyciela , tego który puka do mnie gdy jestem smutny, tego który rozmawia ze mną, wtedy gdy moja bezradność rzuca mnie na ziemię, tego Boga, który wyciera łzy , daje siłę i karze mi walczyć ze złem.

Ktoś spyta się teraz: O co walczysz?

Walczę o wszystkich WAS, o wszystkich abyście poczuli to samo co ja, bo gdy poczujecie to w swoich sercach; wystarczy mi już to, bo będę już wtedy pewny, że zostaliście zbawieni. Ale aby zostać zbawionym , trzeba najpierw udźwignąć swój krzyż, krzyż który jest doskonale dopasowany do naszego kręgosłupa. Ale Bóg nie obciąża Nas ponad Nasze siły, bo ten który równoważy dzień i noc – musi być DOBRY. Bóg wie co robi – bo to jest Bóg.

Gdy patrzę na chocianowski ołtarz, patrzę w przestrzeń bezkresną , a tam widzę anioły, które swoimi białymi skrzydłami wypieszczają doskonały scenariusz napisany Mocą Boga Naszego. Jakże tam jest pięknie. Pięknie było też w sobotę na mszy misyjnej. A ja opuszczając kościół byłem nasycony słowem i pełny Boga. Tak, dostałem siły. A wy?

Mówią mi, że nie można zmienić świata. Dlaczego? Bo poddajemy się na samym początku swojej drogi, tej ciężkiej wędrówki przez kolejne dni naszego życia… Ale czy właśnie nie po to przyjechali do nas ci dwaj kapłani; Piotr i Jacek, abyśmy dzięki ich ciężkiej ewangelicznej pracy, ale też i wielkiej miłości, mogli doświadczyć tego samego co czują i rozumieją oni?

Pięknie jest żyć , gdy kocha się Boga. Znam Go! Znam dzięki słowom Stanisława Łobodźca, znam dzięki misjonarzom i poprzez kontakt z wami.

Czasami czuję się podle, bo myślę, że wyciągam z was całą dobrą energię, że wyciągam z was ostatki sił którymi dysponujecie – a ja nie mam ich wcale. Ale czy to już grzech? Tak grzech! Grzeszę bo jestem słaby. A słabość w tych czasach musi być GRZECHEM. Dobrze ,że jest ksiądz Piotr i Jacek, ci dwaj , którzy w wypowiadanych melodyjnie zdaniach , dają mi o wiele więcej , niż wszystko inne co do tej pory od losu otrzymałem.

Przepiękna celebra Boga, której mogłem doświadczyć w sobotę  – zaraża, zaraża dobrocią, która z niej płynęła. Do teraz czuję zapach kadzidła, który unosił się w wypełnionym po brzegi kościele w Chocianowie. Zapach Boga. Ale czy ja na pewno wiem jak pachnie Bóg?

Polska to piękny kraj, Polska to kraj ukochany przez Boga. Dziś musimy pamiętać o tym, że otworzyło się nad nami niebo. Pamiętajmy, że musimy wyjść z tych rekolekcji, z silną wiarą, miłością i nadzieją . Mocni i zdolni do tworzenia, aby zmienić wreszcie swoje życie i losy świata. Silni do walki ze złem, bo:

„Droga do Boga – to jedyna droga człowieka.”

I choćby to brzmiało trywialnie, niesie w sobie PRAWDĘ.

„Bo jeżeli nie masz swojego Boga na równi w sercu i umyśle, to nie kochasz go wcale. Nie można “KOCHAĆ” nie rozumiejąc miłości”

Zapraszam i wołam wszystkich na nauki do chocianowskiego kościoła. Wysłuchajmy, przemyślmy i idźmy odważnie w stronę Boga, który idzie obok nas. I nie mów proszę, że Go nie ma, nie śmiej się ze mnie. Bo to jest prawda.

Jestem już gotowy, wyruszyć na Golgotę, aby zdjąć z krzyża Boga. A ty?

„Nie wieszajcie kolejnego Jezusa na krzyżu! Wykujcie dla niego miecz i podążcie za Nim”

Anioł w Chocianowie

2 thoughts on “Proboszcz Łobodziec – chocianowski cudotwórca

  • 18 kwietnia 2018 at 10:17
    Permalink

    A mówiłem Ci Bazyl, że nie tylko studia poszerzają światopogląd widzenia świata szerzej i głębiej…,teraz już wiesz, bo czujesz. Gratuluję. Tylko nie poprzestawaj na chwili…,ją trzeba pielęgnować co dnia jak miłość. Pozdrawiam

    Reply
  • 17 kwietnia 2018 at 14:02
    Permalink

    Bazyl, ty się dobrze czujesz? Ale szacunek za odwagę. Ty jednak masz jaja. Pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *