Oświadczenie Pani Radnej ZOFII SKAWIŃSKIEJ w sprawie wiatraków.

  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

Szanowni Państwo

Jestem radną z wyboru mieszkańców wsi Trzebnice. Z powodu upartych i nieustających ataków na moją osobę z wiatrakami w tle oświadczam, co następuje:

1) Pan Burmistrz Roman Kowalski wyraził otwarcie stanowisko gminy, że wiatraków na terenie wsi Trzebnice nie będzie. Już to powinno uspokoić całą wrzawę wokół tego tematu.

2) Inwestor zainteresowany lokalizacją farm wiatrowych w naszej wsi wycofał się z tego projektu.

3) W planie zagospodarowania przestrzennego dla Miasta i Gminy Chocianów nie ma ujętej lokalizacji wiatraków we wsi Trzebnice.

4) Będąc reprezentantem naszego społeczeństwa w Radzie Miejskiej, poparłam wolę niektórych mieszkańców i podpisałam się pod pismem wyrażającym sprzeciw wobec owej inwestycji.

5) Osobiście nie wyraziłam zgody na lokalizację wiatraków na moich gruntach, aby uniknąć pomówień o czerpanie korzyści materialnych z zajmowanej funkcji.

Wobec powyższego, sprawa nieszczęsnych wiatraków powinna była się już dawno zakończyć, jednak tak się nie stało. Nadal podnoszona jest wrzawa. O co więc chodzi w tych atakach grupki osób na moją osobę? Czy naprawdę martwią się o środowisko, o zdrowie swoje, swoich dzieci i sąsiadów? Osoby, które do tej pory nigdy nie angażowały się w żadną działalność we wsi, nie protestowały, gdy stawiano promieniujące maszty sieci telefonii komórkowej. Czy są dręczeni zawiścią o korzyści materialne, które miałabym rzekomo uzyskać w związku z ową inwestycją (której przecież nie będzie)?

O co chodzi w tej „walce z wiatrakami” – tym współczesnym Don Kichotom? Moim zdaniem, niestety, nie chodzi tu o cel szlachetny. Powszechnie wiadomym jest, że najczęściej jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Ale nie o moje, tylko, śmiem twierdzić – właśnie tych najgorliwiej protestujących.

Nie wiem, czy zbierając podpisy wśród mieszkańców pod pismem w sprawie sprzeciwu wobec budowy farm wiatrakowych, pod którym podpisało się ok. 270 osób (m.in. ja), wyjaśniali również, że to oni zainwestowali spore pieniądze w kupno gruntów. Nie są to rolnicy i owych gruntów nie uprawiają ani nie zamierzają uprawiać, lecz liczą, że w przyszłości będą je mogli przekształcić na działki budowlane i tym samym uzyskać spore korzyści z ich sprzedaży. Budowa farmy wiatrowej zniweczyłaby te plany, gdyż nie byłaby zachowana przepisowa odległość tych działek od wiatraków, przez co niemożliwe okazałoby się przekształcenie działek czy wydanie jakiegokolwiek zezwolenia na budowę.

Z doświadczeń europejskich wynika, że grunty w okolicach farm, tracą znacznie na wartości. Wobec powyższego ta nasza grupka aktywistów, która niedawno namiętnie kupowała grunty we wszystkich atrakcyjniejszych miejscach we wsi, zostałaby z hektarami bezwartościowych nieużytków. Czy takie wytłumaczenie nie jest logiczne?

Zastanawia mnie, ile osób z podpisujących ich petycję, wiedziało o tej drugiej stronie medalu?

Jestem już zmęczona nieustannymi atakami i tłumaczeniami zwłaszcza, że niektórzy nienasyceni tak się zapamiętali w swojej krucjacie, że nie wiedzą, kiedy skończyć. Przetoczyli armaty przez wieś, Urząd Gminy, teraz z pełną pasją atakują w Internecie, jednak tutaj anonimowo. W tym momencie są to już pomówienia oraz nękanie mojej osoby, które w Polsce nie pozostają bezkarne. W chwili obecnej jestem zdecydowana wkroczyć na drogę prawną, dla zakończenia tego procederu. Zostaną ujawnione nazwiska anonimów wypowiadających się w Internecie i będą oni mogli jawnie wyrazić swoje zarzuty wobec mnie, z taką jednak różnicą, że w sądzie każdy zarzut musi być poparty dowodami a jeśli nie jest – jest niczym innym, jak szkalującym moje imię pomówieniem.

Oświadczam, że moją pasją jest praca społeczna i dlatego zawsze starałam się i nadal się staram jak najwięcej zdziałać dla naszej społeczności a efekty mojej pracy są widoczne we wsi. Wiedziałam, że ta praca nie jest łatwa, gdyż nie raz miałam tego dowody, lecz nie zniechęcało mnie to i nie przejmowałam się niesnaskami wiedząc, że wśród wielu ludzi zawsze będą występowały odmienne zdania.

Obecnie owa „wojna kilku rozjuszonych krzykaczy” posuwa się już jednak za daleko i jest dla mnie męcząca. Sprzeciwiam się również stwierdzeniu, że wieś została podzielona na dwa obozy, że trwa jakaś wojna i podzieleni mieszkańcy stoją po dwóch stronach barykady. Moim zdaniem większość z podpisanych przeciwników przyjęła do wiadomości, że wiatraków nie będzie i temat został zakończony. Chyba, że moi adwersarze będą nadal propagować te bzdury. Z doświadczenia wiem, że taka nagonka łatwo może obrócić się przeciwko nim.

W moim przekonaniu, obecnie na „placu boju” pozostali tylko ci, którzy mają w tym swój niezaprzeczalny interes. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, że petycje tych osób są sprzeciwem wobec całego planu zagospodarowania przestrzennego Miasta i Gminy Chocianów, gdyż nie zorientowali się do końca w temacie, że w tym planie nie są ujęte farmy wiatrakowe. Pisząc natomiast takie pisma, mogą zablokować zatwierdzenie całego planu zagospodarowania przestrzennego, co spowoduje wstrzymanie wszystkich inwestycji, jak m.in. kanalizacji, oczyszczalni ścieków czy gazyfikacji wsi.

Proszę moich wyborców o zrozumienie i dalsze wspieranie mojej działalności na rzecz naszej wsi i gminy, gdyż to zawsze było moim celem. Jestem gorącym zwolennikiem inicjatyw społecznych, ale takich, które wnoszą coś dobrego, z których coś powstanie, coś się stworzy, a nie akcji na rzecz destrukcji, prywaty i kłótni. Powszechnie wiadomo, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Razem możemy wiele zrobić. Chciałabym przeprosić każdego, komu uchybiłam w czymkolwiek, ale nie czuję się winna żadnemu skłóceniu wsi i sprzeciwiam się prowokującym i oczerniającym wypowiedziom pod moim adresem.

Z poważaniem

Zofia Skawińska

 

(tekst z Wolnej Prasy Chocianowa, 1 styczeń 2012)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *