DINOZAUR JAK W PARKU

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zawsze podziwiałem autokratyczne rządy… Zawsze też, byłem zwolennikiem trzymania narodu (społeczeństwa) krótko za mordę. Wydawało mi się to wtedy słuszne z punktu widzenia porządku w państwie, mieście, powiecie czy gminie. Ostatnio jednak zauważyłem, że te idiotycznie skrajne poglądy, dotykają mnie osobiście, a to przestaje już być zabawne. Właśnie moje rozczarowanie samym sobą ,spowodowało , że zaniedbałem mieszkańców Lubina swoją pisaniną .

Muszę Państwu na usprawiedliwienie napisać, że cały czas, trzymałem rękę na pulsie i przenikliwym wzrokiem obserwowałem to, co się dzieje w mieście Lubin, a przede wszystkim w „zagrodzie” prezydenta Roberta.

Odkąd zauważyłem, że Robert Raczyński stracił „r”, postawiłem na słowo REWOLUCJA. Nie będzie to taka sama rewolucja, jak za czasów Robespierre, z faktu , że opozycja w Lubinie jest tylko pozorna, a na dodatek tak wystraszona, że aż Bazyl powoli dostaje palpitacji serca.

Mimo wszystko, działają tam jakieś osoby, chcące nakreślić społeczeństwu sposoby i jakość działalności prezydenta Raczyńskiego. Na pierwszy plan wysunął się ostatnio radny Olszowiak, który bez pardonu swoim pisaniem, uderzył Roberta Raczyńskiego w twarz, że aż miło…

Z ostatniej wypowiedzi dla radia Elka i merytorycznego wywiadu jakiego udzielił, śmiało można powiedzieć, że facet ma jaja i nie boi się autokraty w osobie Roberta od barierek. Niestety gdy zapytałem moją znajomą z Lubina, czy miasto ma jakąś (kogoś) alternatywę na miejsce Roberta Raczyńskiego, kogoś kogo można by było już dziś promować, bo do wyborów samorządowych bliziutko, w odpowiedzi dostałem bezradne NIE. Już na samym początku porażka ! Przekazałem moją opinię na ten temat koleżance i obiecałem, że zmówię w tej intencji specjalną modlitwę, aby urodził się, odrodził lub powstał ze strachu ktoś, kto stanie do walki o tron Lubina.

Powoli zaczynam rozczarowywać się miastem Lubin. Tak duże miasto zagłębia miedziowego , o takim potencjale, nie ma w sobie aż tyle siły, aby przerwać wieloletnią hegemonię Roberta Raczyńskiego. Na domiar złego, mieszkańcy fundują gościowi „merola” za 230 tysięcy, aby woził się komfortowo – bo „silni jesteśmy tylko razem”(z niemiecką maszynerią).

Wcale nie doczepiłbym się do tego merola, ale jak prasa lubińska donosi; Robert prezydent, pali tak zwanego „głupa”, że to nie On zamawiał dla siebie takie cacko tylko ,cytując gazetę: ”krasnoludki”. Na całe szczęście wmieszała się w to prokuratura, i tylko czekać jak sprawę umorzy, np. z powodu braku braków i wraków, czyli z uwagi na brak znamion korupcyjnych. Szkoda, bo podobny zakup miasto dla urzędu, zrobiło już 2 lata temu, ale jak widać dwa lata dla urzędu lubińskiego, to wieczność, tak chyba jak dla mieszkańców Lubina czternastoletnie (tyle wyliczyłem) rządy Roberta Raczyńskiego.

Zabawne to już nie jest, choć gdy czytam wypowiedzi rzecznika autokraty Lubina, to zrywam boki ze sposobu jego ściemniania; czegoś co i tak nie jest jasne. Z zaciekawieniem przyglądam się umiejętnościom pana Jacka i już niebawem zaproponuję jego kandydaturę do nagrody „BAZYLA”, tym bardziej teraz, po udzieleniu przez niego wywiadu dla radia Elka, gdzie znów mami tym ,że „zakręt” to refleksja Roberta, po sugestii „młodzieży walczącej”. Brawo panie Jacku, brawo.

Gdy usłyszałem ,że Robert Prezydent, nie boi się nawet premiera, jeśli dobrze zrozumiałem, to chyba tego Tuska z PO…. Magnatem trzeba Go zacząć nazywać i w pół zacząć się kłaniać, bo kto wie, może i Boga ten człowiek również się nie boi…

Zostawmy jednak powyższą sprawę wymiarowi sprawiedliwości, niech organ się wykaże…

Swoją drogą, to bardzo dużo działo się w ostatnim czasie w Lubinie. Dobrze ,że są takie portale jak eLubin czy NaszLubin oraz inne, bo dzięki temu dociera do mnie to, czego sam nie jestem w stanie sprawdzić.

Jedno wydarzenie udało mi się dotknąć osobiście. Mowa o klapie festiwalowej Marka od kultury . Moje wrażenia ? Oj, chyba Marek od kultury nie chciałby tego przeczytać, dlatego napiszę tylko, że po 30 minutowej wizycie na Festiwalu Piwa, udałem się do pobliskiego kościoła (nie, abym był przesadnie religijny), w którym wysłuchałem ciekawego kazania (co się rzadko ostatnio zdarza) księdza misjonarza. Myślę, że ten powyższy zapis jest najlepszą krytyką, jaką mógł ode mnie otrzymać Ośrodek Kultury Piwa i Kwiatów, pod dyrekcją Marka ze wzgórza zamkowego. A, żeby tak do końca uzupełnić fonetycznie przygodę z Markiem od kultury, który 8 maja 2013 zamknął ośrodek na „cztery spusty”, aby wrócić dopiero wtedy, gdy „techniczne” problemy zostaną rozwiązane, dodam: KPINA.

Wydaje mi się ,że Pan Marek to kolejny fenomen na skalę kraju, ponieważ gdy zapytałem jedną z zawieruszonych w ośrodku pracownic o to, gdzie jest dyrektor i reszta pracowników, odpowiedziała, że pan dyrektor napracował się przy organizacji festiwalu i teraz odbiera godziny nadliczbowe – a ty Bazyl czekaj na kulturę jak wróci. Tak, kultura w Lubinie z przepracowania, zamarła na parę ładnych dni… Pusto, głucho i ciemno, więc zmuszony zostałem zapowiedzieć, że poruszę prezydenta od barierek. Gdy powiedziałem, że w takim razie złożę wniosek o informację publiczną na ręce samego prezydenta Raczyńskiego, natychmiast grzeczny pan, którego napotkałem przy zamkniętych drzwiach Ośrodka, przyjął mój wniosek, podpisał i …..,po co tyle zachodu. Panu Markowi życzę szybkiej regeneracji i powrotu na łono kultury.

Jak Państwo widzą, królestwo Roberta Raczyńskiego tylko na jego filmach propagandowych, puszczanych na konferencjach, wygląda tak pięknie. W rzeczywistości to domek z kart, obciążony nadwyrężonym budżetem, że ho, ho… O fenomenie naszego prezydenta już układam piosenki i kto wie, czy w tym roku na Woodstock, nie będzie któraś z nich hiciorem. Oby, bo trochę kultury wysokiej dla ludu nie zaszkodzi, oczywiście bez dodatku drogiego piwa.

Pomimo, osiągniętego już wysokiego pułapu, pan Robert stale pnie się w rankingu na lub do nagrody „BAZYLA”.

Ostatnio Robert nakazał swojemu sekretarzowi, złożenie doniesienia do prokuratury na jednego z mieszkańców Lubina, który usunął z przejścia bezprawnie zamontowane przez Raczyńskiego barierki. Dziwi mnie, dlaczego ja – Bazyl, zgodnie z tym co widnieje na moim filmie, nie dostałem mandatu za przejście w niedozwolonym miejscu. Kara np. zsyłki na Syberię, byłaby dla mnie w gruncie rzeczy uciechą. Nie musiałbym wtedy, prawie codziennie, czytać o dysfunkcyjnej roli prawa w wykonaniu Roberta Raczyńskiego. Niestety, posłuszny sekretarz prezydenta, nie doniósł na mnie i tym samym nie będę sądzony w Norymberdze, dlatego ukryję się w krzakach pod urzędem w Lubinie i sprawdzę promieniowanie władzy absolutnej.

Z drugiej strony, trudno na dzień dzisiejszy jednoznacznie stwierdzić, kto ma racje: mama prezydenta, ciężko doświadczona przez to przejście czy mieszkańcy Lubina, ciężko doświadczeni przez prezydenta od barierek. Moim zdaniem JESTEŚMY SILNI TYLKO RAZEM, tak jak to mówią nam hasła na naszych autobusach, zafundowane nam na koszt budżetu miasta.  

SILNI RAZEM – to znaczy ni mniej ni więcej jak tylko to: my pracujemy i opłacamy podatki a autokrata wraz z Lubinem 2006, bawi się za nasze. Szkoda mi Pana Roberta i jego parcia na Gminę Wiejską, bo prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie niż prezydent od barierek dostanie te 200 milionów budżetu Gminy Wiejskiej. Silny, Pan Robert, razem z urzędnikami to może i jest….- i tyle…

Sprawę barierek bada również policja i prokuratura, więc sprawiedliwość niech będzie sprawiedliwa, ale na wszelki wypadek naszykujmy granaty.(„Sami swoi”-film).

Z tego, co podała TV Wrocław, wiemy już, że: jednak „sprawiedliwość” Roberta wygrała. Liczymy więc na kolejne blokady ze strony pana prezydenta, aby i nam nudno czasami nie było…

Muszę stwierdzić ,że w Lubinie nie do końca jest tak źle! Z ostatnich doniesień wiem, że nawet w tam ,cuda się zdarzają. Takim cudem, jest refleksja pana prezydenta nad szkołą „na zakręcie”, którą na ostatniej sesji Rady Miejskiej poddańcza grupa Lubin 2006 zamknęła. Okazało się ,że potem trzon Lubina 2006, na pewien kompromis poszedł i …. chwała mu za to.

Jak widać, nie taki diabeł straszny jak go malują. To nie tylko cud, być może jest to znak z nieba, że gdy uczciwie chce się coś zrobić dla dobra społeczeństwa, to wszystko jest możliwe. Teraz tylko, społeczeństwo musi nabrać odwagi i wziąć sprawy miasta Lubin w swoje ręce. Wolny Lubin ( teraz: Lubin4You ), a tym samym opozycyjny Bazyl, jest tylko głosem ludu, głosem, który czynem obnaża nieprawidłowości i patologię w samorządach, dążąc do wyzwolenia z macek postkomunistycznych kolesi, którzy rozdzielili nasz kraj pomiędzy siebie, przy Okrągłym Stole w 1989 roku.

Dziś, wchodzą w dorosłe życie pokolenia nie skażone komunizmem, Michnikami, Kwaśniewskimi, Millerami czy Palikotami i całym tym PO. Dlatego dziś jest czas , w którym to czyste pokolenie ,powinno zacząć budować oczekiwaną przez nas wszystkich prawdziwą demokrację. Nie wolno się bać autokratów i ich kolesi. Mamy obowiązek powiedzieć „STOP” układom i czerpaniu korzyści z pieniędzy podatników.

Nasz prezydent – Raczyński już bardzo dawno temu, oddalił się od mieszkańców, a ich wolę, wolę ludu (kto wie czy już nie większości) arogancko ignoruje.

Od czasów afery z dinozaurami, prezydent Raczyński poszedł dalej i pokusił się o kolejne gafy z barierkami czy merolem i dość ciekawymi w tym temacie zapytaniami ofertowymi. Ludzie którzy znają temat, mówią ,że pan Robert szuka kasy, bo budżet mu się dosłownie „wali”. Być może to wina inwestycji, choć na dzień dzisiejszy, trudno halę widowiskowo – sportową nazwać INWESTYCJĄ, tak samo chyba jak zatrudnianie znajomego znajomych itp. Tego nie wiem. Trudno to udowodnić, bo informacja publiczna w lubińskim urzędzie, ma wiele imion i wiele interpretacji ustawy.

Tak czy owak, jak mówi radny Olszowiak: 200 milionów zobowiązań to lekka przesada. Już dziś wiadomo, że miasto Lubin żyje na kredyt. Niebawem rozpoczną się kampanie wyborcze (wybory samorządowe 2014). Ciekawe jak sobie w tym temacie poradzą ludzie prezydenta Raczyńskiego. Biorąc pod uwagę złą prasę i nieudolnych, bezbarwnych i wyjałowionych towarzyszy z Lubin 2006 – może być okropnie trudno. Trudniej, niż z ostatnimi barierkami. Trudno będzie zablokować pęd opozycji do władzy. Myślę, że prezydent Raczyński, powinien trochę pohamować swoje monarsze ambicje, bo to byle jaka ,ale jednak demokracja.

Warto wspomnieć Państwu, że propaganda stosowana przez Roberta Raczyńskiego, jest czymś tak nieudolnym a na pewno, nie obiektywnym ,że można uznać ją za manipulacją. Zastanawiam się dlaczego np. Prezydent nie opowie mieszkańcom o JANOSIKOWYM? Po co?! W 2011 roku takie Janosikowe miasto Lubin płaciło. Już w 2012 takiego obowiązku już nie miało. Pytanie czy nasz wódz wie, że po połączeniu z Gminą Wiejską i z budżetem bliskim 500 milionów – nie uniknąłby Janosikowego? Jak widać, Pan Raczyński pokazuje nam same zalety ,wady natomiast perfekcyjnie ukrywa.

Powoli lubiński park zapełnia się dinozaurami i słusznie. Stara władza staje się powoli eksponatem i tylko od nas zależy w którym parku taki eksponat znajdzie swoje miejsce.

One thought on “DINOZAUR JAK W PARKU

  • 6 sierpnia 2018 at 18:53
    Permalink

    Mój ostatni przedmówca trafił w setkę! Zgadzam się ze wszystkim co powyżej.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *