CIĄGLE MAMY MAŁO!

Niektórzy marzą o egzotycznych podróżach, inni o stadninie koni krwi arabskiej, a jeszcze inni po prostu o podwyżce w pracy. Łączy Nas jedno – ciągle mamy mało!

Niezależnie od płci, wieku i inteligencji, każdy domaga się tlenu, światła, pokarmów, poczucia bezpieczeństwa…, a szczęście, piękno, sens życia? (Dziecko tego nie potrzebuje. To przychodzi z wiekiem.)

Niektóre podstawowe potrzeby wspólne są dla ludzi i zwierząt, ale człowiek nadał im dodatkowe znaczenie! Potrzebę rozrodu uzasadnia nie tylko biologicznym popędom i koniecznością przedłużenia gatunku.

Wielu filozofów właśnie w dążeniu do celu, a nie jego osiągnięciu, upatrywało tajemnicę szczęścia. Nie o to chodzi, by złapać króliczka, lecz by go gonić. Dopóki do czegoś dążą, dopóty czują, że żyją.

Współczesny świat cierpi na chorobę Casanovy, który im częściej sypiał z kobietami, tym bardziej miał na to ochotę. Współczesny bogaty człowiek nie daje szans marketom, kupuje nowe, choć stare jest w świetnym stanie, pracuje choć nie musi. Uczestniczy w „wyścigu szczurów” pracoholików, cierpiąc na bezsenność, nieżyt żołądka, samotność i depresję, częściej odczuwa stan przesytu niż niedoboru, ale czy jest zadowolony z życia?

Przesyt wyzwala tęsknotę za nieznanym (zapomnianym) uczuciem niedosytu – nadmiar rodzi potrzebę braku. Przypomina to człowieka będącego przy obficie zastawionym stole, zapytany przez żonę na co ma ochotę, odpowiada: Chciałbym być głodny!

Niczym perpetuum mobile, raz wprowadzona w ruch machina potrzeb nie ustaje, wciąż zasłana nowymi potrzebami.

I po co to wszystko?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.