Chocianów dziękuje MISJONARZOM – chwała BOGU

  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

Poniższy artykuł, miałem nie zamieszczać na PORTALU. Przyczyn ku temu było bardzo wiele. Nie chcę jednak dziś o tym pisać, czy wspominać. Artykuł jak Państwo widzą dodałem, ponieważ chcę aby została pamiątka po Misjach Świętych 2018, które udekorowały w tym czasie CHOCIANÓW. (artykuł został napisany parę dni po kończącej Misje Święte w Chocianowie Mszy na pl. Wolności)

Już po ostatnim artykule, który napisałem o Misjach Świętych w Chocianowie, zdawałem sobie sprawę , że będę musiał napisać kolejny tekst dla moich czytelników, na zakończenie tychże Misji. Już wtedy wiedziałem, że będzie to bardzo trudne. I tak też się stało…

Gdy usiadłem do pisania, zstąpiła na mnie niemoc twórcza. Bo co napisać o Bogu więcej i jak , gdy ks. Jacek i Piotr swoimi ustami powiedzieli nam już chyba wszystko. Tak, to boli gdy natchnienie nie przychodzi, w chwili gdy najbardziej GO potrzebuję. Boli…

Przeszło pół godziny bezcelowej krzątaniny po kuchni i nadal NIC. Wreszcie mój wzrok zahaczył o Krzyż Misyjny, leżący na jednej z moich ulubionych książek. Krzyż, który w sobotę trzymałem blisko serca i który poświecił mi mój ulubiony misjonarz ( może dlatego „ulubiony” bo częściej Go słuchałem podczas tych Misji) ks. Jacek i…

W dzień w którym kończyły się Misje Święte w Chocianowie, niebo nad pl. Wolności , gdzie zainstalowany był ołtarz , było czyste, błękitne. Żadnej chmurki, żadnego gniewu Ojca. Tylko gołębie i cukrówki swoimi lotami , co rusz rysowały na niebie różne pętle. Pomyślałem wtedy, że to znów dzieło Naszego Boga, że to On przysłał nam swoje anioły aby ostatnia Masza Misyjna, mogła przebiegać bez zakłóceń. I tak było…

Było przepięknie, a ostatnie w naszym mieście kazanie ks. Jacka i Piotra, przejdzie zapewne do historii Chocianowa, zapisane złotymi zgłoskami miłości i dobroci.

POSŁUCHAJCIE:

Siedem dni misyjnych byłem słuchaczem rekolekcjonistów z Czerwińska. Ja – sceptyk, niewierny Tomasz, ciut kapryśny i wybredny, bywa ,że nieznośny jak padający deszcz, ale byłem tam…, bo…

Tak, w tym świętym tygodniu nawet Bazyl mówił językiem swojej duszy a ona zespoliła się w tym czasie z Bogiem. A Bogu się raczej nie odmawia…

I nie wiem jak bardzo chciałbym opisać każdy cud, jakiego byłem świadkiem podczas tych misyjnych rekolekcji – wiem, że jeszcze nie potrafię. Jakiego słów dokonać wyboru…, aby godne Boga powstało zdanie.

Dzień PIERWSZY- Sobota (14.04.2018)

„ W Jezusie Chrystusie Bóg szuka człowieka ”

Ks. Jacek i Piotr, anioły w ducie, przyzwyczajały Nas do swoich aksamitnych głosów.

 

Dzień DRUGI – Niedziela (15.04.2018)

„ Bóg jest miłością „

Ks. Jacek, pęta mi dłonie swoimi słowami i powoli zaczyna szlifować moją duszę na diament. Dobrowolnie poddany resocjalizacji Bogiem  – trwam…

 

Dzień TRZECI – Poniedziałek (16.04.2018)

„ Nowe życie w Chrystusie „

Ból głowy, spowodowany wysokim ciśnieniem, poniewierał mną przez niemal cały dzień po piekle. Szatan, skutecznie zabrał mi siły. Nie poszedłem tego dnia na Mszę Misyjną. Ale czy zło może wygrać z Bogiem? Nie! Naruszył tylko moja fizyczność, ale to właśnie wtedy , gdy bawił się mną szatan, zadając ból za bólem, napisałem tekst o cudotwórcy proboszczu i Misjach Świętych.

 

Dzień CZWARTY – Wtorek (17.04.2018)

„ Miłosierdzie większe niż grzech – przebłaganie za grzech „

Jestem w kościele i oddycham co raz głębiej Bogiem. Ks. Jacek z ewangelicznymi wartościami, wznosi się na wyżyny. Jego wykład zmusza mnie do refleksji nad swoim życiem. Jest mi smutno, jest źle i ciężko.

Gdy zasypiam późnym wieczorem, tuż przed snem próbuję podnieść siebie na duchu, bo wiem, że jutro jest kolejny dzień Boga w Chocianowie i…

 

Dzień PIĄTY – Środa (18.04.2018)

„ Nasza Ojczyzna jest w niebie „

To właśnie w tym dniu, słyszę śmiech i drwinę szatana najwyraźniej.

Mój ostatni tekst o Bogu, wzbudza niezrozumianą nienawiść do mnie. A zawiść wylewa się jak rzeka podczas powodzi…

Ty jesteś nawiedzony religijnie !!! – ujadają poplecznicy ZŁA.

Zatroskany o dusze ludzi których spotykam na ulicy, a którzy zastosowali na mnie hejt , postanawiam modlić się o Nich przez kolejne dni.

Zaraz po tym okropnym biczowaniu mojej miłości, poszedłem na Mszę Misyjną…, i wszystko nagle zniknęło. Nastąpiła kolejna przemiana w moim sercu i umyśle. Już wtedy obiecałem sobie ,że nie poddam się. Nie! Ks. Jacek przybił swoją pieczęć.

 

Dzień SZÓSTY – Czwartek (19.04.2018)

„ Eucharystia centrum życia chrześcijańskiego „

Był to dzień SPOWIEDZI. W kościele obserwowałem z zazdrością ludzi, którzy klęczą przed konfesjonałem i mają odwagę mówić o swoich GRZECHACH. Ja jeszcze nie potrafię. Zresztą, który ksiądz, poświęciłby mi cały dzień, na wysłuchanie mojej bolesnej SPOWIEDZI życia? Za dużo mam grzechów aby zmieścić je w jednej małej garści czasu. Bo ostatni raz byłem u spowiedzi – BOŻE, nie pamiętam.

 

Dzień SIÓDMY– Piątek (20.04.2018)

„ Rodzina szkołą miłości „

W tym dniu byłem dwa razy w kościele chocianowskim. Msza i adoracja Najświętszego Sakramentu. Msza o „uzdrowienie” była mi bardzo potrzebna , a gdy ks. Krzysztof namaszczał moje czoło i dłonie świętym olejem, poczułem ”coś” więcej i nie potrafię togo „więcej” , opisać teraz słowami – mało ich pewnie jeszcze znam.

Wieczorna msza z „odnowieniem przysięgi małżeńskich” , była spektaklem godnym oblicza Boga i niosła tyle emocji , że trudno było je pomieścić w jednym sercu. Po małżeństwach , które stały przy ołtarzu i na środku kościoła , widać było wielkie emocjonalne uniesienie. A Ich oczy mówiły w mojej głowie:

Boże, widzisz to co ja? Oni naprawdę Cię kochają a miłość tą przekierowali w tym dniu na siebie; patrząc w swoje oczy, trzymając się za ręce, całując się – jakby to było pierwszy raz.

Po mszy, adorowaliśmy Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Ale akurat ta adoracja była inna, inna od tych do których zdążyłem się już przyzwyczaić. Ks. Piotr mówił, ks. Jacek grał na gitarze i melodyjnie śpiewał. Uwielbienie Boga w tej ciekawej formie, wyreżyserowanej przez DOBRYCH chłopaków z Czerwińska, sprawiło ,że nikt, a było już bardzo późno, nie liczył czasu.

 

Dzień ÓSMY – Sobota (21.04.2018)

„ Maryja nasza matka i królowa „

 

„Zwyciężymy Chryste przez Twój krzyż.

Zwyciężymy Chryste przez Twój krzyż.

Zwyciężymy, zwyciężymy przez Twój krzyż.”

Gdy śpiewaliśmy powyższą pieśń, szatan zaczął wyć bardzo głośno. A gdy misjonarze oddawali Nas pod opiekę Mari , szatan wariował z bólu, bo zza Naszych pleców dało się słyszeć przeraźliwe dźwięki z hucznej libacji alkoholowej, która odbywała się w tle uroczystości odbywającej się na cześć Boga. Ale nic nie było w stanie, w tym dniu, zagłuszyć umieszczania Misyjnego Krzyża w jego odwiecznym  miejscu.

Szatan znów przegrał ! I jak tu nie kochać Boga? Jakże nie szukać w Nim miłości i pocieszenia?

Ci, co czują to co ja, zrozumieją mój przekaz; innym życzę tego, co w ten tydzień Misyjny otrzymaliśmy od Boga. Bo choćbyśmy mieli już wszystko co materialne i zaspokoimy wszystkie swoje pożądania, to i tak kiedyś, zrozumiemy wreszcie , że WSZYSTKO  – to tylko Bóg.

Dziś, już z perspektywy czasu minionego dziękuję:

Ks. Jackowi i Piotrowi , bo choćbym nie wiem jak się starał pięknie pisać, nie potrafię dorównać ich ustom. Choćbym kochał Boga bardzo i bardziej , obawiam się ,że nie dorównam Im.

Oddalając zazdrość, którą skierowałem w Ich kierunku, pomyślałem sobie, że gdy będę miał choćby namiastkę Ich wiary i miłości do Boga – świat mój stanie się piękniejszy.

Dziękuję ks. Krzysztofowi, który wykonał kupę dobrej, logistycznej roboty. Za Jego, jeszcze, młodzieńczą duszę i siłę, która wiele dobrego jeszcze „zrobi” dla chocianowskiego kościoła. Lubię Go, bo lubię czyny, które przynoszą OWOCE. A owocem tego księdza były płomienie miłości , które wydobywały się z serc mieszkańców Chocianowa, zgromadzonych w sobotę na pl. Wolności.

Dziękuję LUDZIOM, którzy prowadzą mnie za rękę i kształtują moją etyczną postawę, abym mógł uczestniczyć w tych świętych misteriach. I choć świat zła drwi i śmieje się ze mnie, ja wiem co robię i nigdy nie będę wstydził się Boga.

Dziękuję Tadziowi Lisowskiemu – bo Bóg wie, jakie anioły Bazyl jest w stanie polubić. A psalmy, które śpiewa nam na Mszach, są sztuką samą w sobie. Sztuką kochania Boga.

Dziękuję proboszczowi Stanisławowi, bo dzieła jakie czyni na tej ziemi chocianowskiej – są WIELKIMI dziełami, z czego nawet On , nie zadaje sobie jeszcze spawy.

Na koniec, dziękuję Wam wszystkim, którzy uczestniczyli w Misjach Świętych i byli na Mszy w sobotę na pl. Wolności, bo bez Was mój kościół  (czytaj: DUSZA) byłby bardzo pusty.

Dziękuję Bogu i Bogu niech będzie chwała.

 

One thought on “Chocianów dziękuje MISJONARZOM – chwała BOGU

  • 6 sierpnia 2018 at 19:48
    Permalink

    Szczerze polecam! To najlepsza rzecz jaka mnie ostatnio spotkała.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *