Absolutna KOMEDIA na sesji w Lubinie…(2013)

  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

Dlaczego komedia, zapytałby zapewne nasz wybitny wszechwładny? Dowód znajdzie w tej relacji lub gdy spojrzy w lustro ze swoją radą, złożoną prawie wyłącznie z aktorów Lubin 2006.

To była bardzo ważna sesja, podsumowująca całoroczną działalność naszego wodza. A gdy się rozpoczyna rozmawiać o pieniądzach, zaraz zaczyna być skrajnie gorąco.. Oczywiście w tym samym czasie, w „klimie” swojego nowego mercedesa Robert Raczyński, być może błądził myślami po Majorce lub przy innym wakacyjnym miejscu rozluźnienia.

Rozluźniony prezydent ROBERT to chyba oznaka, że w Lubinie wszystko idzie po jego myśli lub jak to określiła super radna Szydłowska:

Po co cokolwiek robić jak już wszystko jest…”.

Złota myśl tej rady, przyciska mnie do muru straceń i…, strata na nią czasu. Niemniej, prezydent Raczyński wie doskonale, że komedia, to po części fikcja literacko – gabinetowa, która nędzną propagandą chce wmówić mieszkańcom Lubina, że król jest cudowny i dba o swoje owieczki lepiej niż królowie w Chocianowie, Legnicy czy Głogowie. Myślę jednak , że czasami w obliczeniach i nasz fenomen się myli…, i wychodzi na to, że nie wszyscy mieszkańcy Lubina są idiotami, za których władza ich uważa.

Przejdźmy jednak do konkretów, które w ocenie aktorów z Lubin 2006 są rewelacyjne (tylko wzrost i radość). Na sesję, zawitała nawet kultura w osobie Marka od kultury, któremu chyba zmieniali statut, ale czy kulturę Marka można jeszcze uratować? Nie wiem, ale chłop był i porozmawiał sobie z aktorami, bo to przecież część jego kultury, choć kwiatów i piwa zabrakło. Po przekonaniu do swoich racji, kolegów z radny, gdzieś umknął, ale to żadna strata dla moich zmęczonych kulturą Lubina oczu.

Marek Zawadka Lubin
Marak Zawadka KULTURA

Już na samym początku sesyjnych obrad, odezwał się duch historii i narodu walcząco-cierpiącego. Głos zabrał Pan Radny Warczewski i skierował wniosek do rady o pozwolenie na postawienie pomnika ludowi z kresów. Inicjatywa słuszna i szlachetna, przyznać muszę, bo na terenie Dolnego Śląska nie spotkałem jeszcze rodowitego mieszkańca tych ziem . Czasami, widuję tylko tabliczki rejestracyjne, mówiące o tym, że dany samochód pochodzi z Niemiec…,i tyle.

Do kresu wytrzymałości, doprowadził mnie jednak inny radny (pewnie pupil Roberta) Pan Węgrzykowski, który zawnioskował o usunięcie z porządku obrad punktu numer 10. Chodziło oczywiście o interpelację radnego Olszowiaka , w ostatnim czasie bardzo niewygodnego cudownej władzy Roberta Raczyńskiego. Jak nie trudno się domyśleć, po krótkiej dyskusji grupa Lubin 2006, wykreśliła punkt dziesiąty obrad i z ulgą oraz sukcesem na twarzyczkach przeszła do realizacji kolejnych uchwał.

Sprawozdanie finansowe za rok 2012, zostało przez komisje zatwierdzone pozytywnie, o czym z mównicy poinformowała nas Pani Radna Ksenia. Kolejną osobą, która na dłuższą chwilę okupiła mównicę, była stremowana Pani Skarbnik. Swoją drogą nie sądziłem, że radni (publiczność) mogą tak działać na prelegentkę. Pani Skarbnik zaczęła przedstawiać liczby, które są jedynym ważnym elementem budżetu Roberta od barierek.

I tak wpływy i wykonanie budżetu 2012 zamknęło się kwotą 290 milionów złotych. Patrząc na taką kwotę, ma się dopiero obraz bogactwa Lubina i luzik rządzenia wodza. Wydatki to: 271 milionów złotych, co stanowi 95,46% ogółu budżetu. Wydatki majątkowe:  37 milionów złotych, czyli 12,03% budżetu.

Najwięcej kosztuje nas edukacja, którą w skuteczny sposób próbuje się redukować. Oświata to wydatek rzędu 124 milionów złotych czyli 45% budżetu (w tym oczywiście subwencja od rządu Donalda w wysokości 67 milionów złotych -54%).Wierzymy, że jak prezydent w przyszłych latach, zamknie jeszcze jakieś placówki oświaty, to proporcje ulegną zmianie i znów GRUPA Lubin 2016  – zyska…

Na utrzymanie dróg, czyli komfort dla kierowców (w tym chyba i sławetne barierki Roberta) urząd wydaje 35 milionów złotych – 13% ogółu budżetu.

A teraz o BIEDZIE. Miasto wydaje na ten cel aż/tylko 34 miliony złotych, to jest 12,61% budżetu z tym ,że od wojewody pochodzi 12 milionów złotych. Sytuacja w Lubinie w tym zakresie jest katastrofalna, ale to nic, bo prezydent buduje dla podopiecznych OPS halę sportowo – widowiskową i tym ich nakarmi. Musimy zrozumieć , że przy budżecie w wysokości 290 milionów złotych, trzeba utrzymywać jakiś poziom prawdy, aby nie było podejrzeń, że ziemię na której działa KGHM, doimy jak ta lala. Wszystkich tych, którzy nie mają pracy , chleba i na czynsz w Lubinie, zapraszamy i zachęcamy do składania swoich CV do urzędu miasta Lubin. Wciąż są tam wolne miejsca na asystentów lub doradców prezydenta. Najzdolniejsi prawdopodobnie przejadą się również nowiutkim merolem Roberta, aby podnieść swoje morale do ubóstwiania naszego dobrodzieja.

Rozrośnięta biurokracja w Lubinie tzw. administracja, pochłania „zaledwie” 20 milionów złotych, a to tylko (albo aż) 7,46% budżetu.

Marek Zawadka od kultury, może liczyć na 16 milionów złotych, ale jaka kultura taka procentowa wartość w budżecie Lubin – 6,06%.

Komunikacja miejska ,która zdaniem radnego od PR prezydenta, pana Wojtyczki jest rewelacyjna, pewnie dlatego, że „SILNI RAZEM”– pochłania 13 milionów złotych tj. 5,0% i być może w tej kwocie zawarta jest również promocja Roberta od barierek… ,umieszczana w widocznym miejscu na zeszpeconych autobusach.

Od Pani Skarbnik dowiedzieliśmy się również, że wreszcie udało się spłacić zadanie „Obwodnica Lubina”. A to kwota 8 milionów złotych. Nie wymieniam drobniejszych wydatków z uwagi na szacunek dla Państwa czasu.

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że wśród pozostałych wydatków znajdują się: spłata kredytów w wysokości 12 milionów złotych i odsetek w wysokości 4,644 miliona złotych (czysty zysk banksterów). Wysokość kredytów miasta Lubin na koniec 2012 roku wyniosła oficjalnie aż 101 milionów złotych (34,86% budżetu), a nieoficjalnie jakieś 190 milionów złotych. Czyli ni mniej ni więcej – aż 60% budżetu. Nie ma jednak co się tym przejmować, przecież i tak, to my będziemy musieli to spłacić, a Robert Raczyński, wykaże kolejny raz nadwyżkę budżetową w wysokości 18 milionów złotych. Brawo, spryciarz z tego naszego prezydenta, tylko pozazdrościć mu takich rządów.

Radni Lubin 2006, byli jak zawsze łaskawi dla wodza – czyli ZA, za to Pani Ksenia i radny Olszowiak, wstrzymali się od głosu.

Najciekawsze było dopiero przed nami. Absolutorium dla prezydenta Roberta Raczyńskiego. Pani Ksenia, znów udała się na mównicę i oznajmiła, że :

(…)udziela się prezydentowi miasta Lubin absolutorium.

Potem, do czytania RIO, zabrał się radny pijar-owiec Wojtyczka. Moim zdaniem tylko do tego się nadaje. W między czasie, na salę obrad, dotarł rzecznik prasowy urzędu miasta. To ciekawa osobowość Lubina, wyhodowana, jak pamiętam w lubińskiej telewizji. Niestety, nasz rzecznik zachowywał się tak, jakby owsiki nie dawały mu spokoju. Wchodził i wychodził z sali obrad, czym niemiłosiernie mnie irytował. W trakcie czytania elementarza RIO, na sali zapanowała wakacyjna atmosfera. Jedni radni konsumowali na potęgę paluszki a inni serfowali w sieci, trzymając na krześle smart-fony (dowody poniżej na video).

Pan Wojtyczka czytał wytrwale, aż pot zapewne lał mu się po plecach, ale jak wiemy jest belfrem, więc do gadania i czytania jest z racji swojego zawodu przyzwyczajony. Po zakończeniu odczytywania nudnego dokumentu RIO, rozpoczęła się dyskusja. Pan Olszowiak, nie owijał już w przysłowiową bawełnę i walił prawdą po oczach i uszach radnych Lubin 2006. Ale było jak w powiedzeniu: pluć w oczy a oni powiedzą, że deszcz pada. Pan radny z opozycji uzmysłowił nam, że budżet został wykonany tylko na papierze, bo tak naprawdę, pod koniec grudnia 2012, wszystko zostało wyczyszczone. Pokazała nam to doskonale Pani Skarbnik. Na koniec roku 2012 mieliśmy ponad 101 milionów złotych zadłużenia, tj. 35% budżetu. To tylko matematyka urzędu, bo 80 milionów złotych kredytu (spłacanego przez miasto) na budowę hali sportowo-widowiskowej daje nam już 60% – czyli 180 milionów zadłużenia, przy budżecie 290 milionów. Bardzo niepokojąca to sprawa. Szkoda, że tak się postępuje. Nie pozyskujemy środków zewnętrznych a posiłkujemy się kredytami.

Opozycja oczywiście wstrzymała się w głosowaniu za czymś, co „śmierdzi” jak ten 180 milionowy dług.

W dyskusję; z krytyczną opinią o Panu Olszowiak wkroczył pierwszy nauczyciel Lubina Pan Wojtyczko. Osobiście wolę gdy czyta, bo gdy gada to trudno go zrozumieć.

Radny Olszowiak Lubin
Radny Olszowiak

Jak Filip z konopi, wyskoczył również nagle przewodniczący rady, który nie wiadomo czemu odszedł od tematu i skrytykował rząd Donalda Tuska ( czyżby hipokryzja). Stwierdził, że jest bardzo zaniepokojony tym, co dzieje się w Polsce. Dziwnym trafem zapominając przy tym ,że jego papiery w IPN mówią coś więcej o jego moralnej postawie wobec Narodu Polskiego, niż to o czym pieje. Ale, dlaczego w Lubinie 2006 nie kochają JUŻ Donalda Tuska?

Kolejnym ciekawym satyrykiem tej rady, okazał się radny Jankowski. Stwierdził : (…)jest źle, że wszystko jest ok?

Ten człowiek, urósł w moich oczach na co najmniej nagrodę Smolenia. Niestety, potem poleciał po bandzie mówiąc ,że zamiast szukać dziury w całym, trzeba samemu coś zrobić. To prawda Panie radny Jankowski – co Pan zrobił sam dla tego miasta, oprócz tego, że co miesiąc odbiera Pan dużą dietę radnego i podnosi swoją łapkę wtedy, gdy to konieczne dla prezydenta?

Pan Olszowiak nie chciał walić dłużej głową w mur, bo po co! Zaznaczył, że nie mówił ,że jest źle, tylko, że na obwodnicę pan prezydent nie pozyskał żadnych środków zewnętrznych, bo Pan Robert prezydent, lubi budować na kredyt. To przecież nic takiego, że przez kolejne 20 lat mieszkańcy miasta będą musieli decyzje prezydenta spłacać, co prędzej czy później wpłynie na brak rozwoju Lubina.

W tej samej chwili, wtrąciła swoje głupawe 2 grosze moja ulubiona radna Szydłowska:

– A po co robić coś, jak już wszystko jest !

Zostawię ten cytat bez komentarza. Oceńcie Państwo to sami.

Pan Jankowski nie dawał za wygraną i przedstawił nam swoją teorię z ekonomii miasta. Pochwalił banki, bez których nie byłoby mowy o inwestycji. Mówił również kwieciście o tym , że opozycja tylko narzeka i narzeka. Z tego wynika ,że ten mały człowiek ufa pieniądzu i banksterom. Cóż, jak ktoś daleko ma do mądrości, etyki i kościoła – to zostaje radnym..

Pan Olszowiak ripostował twardymi danymi. I tak…; 17 milionów złotych wydanych na banki, to astronomiczna kwota. Na opiekę społeczną, dotowaną z urzędu wojewody przeznacza się tylko 22 miliony złotych. To lekki absurd, utrzymywać banki, bo jakiś obecny prezydent chce sobie przed wyborami wybudować pałac chwały, w postaci hali widowiskowo-sportowej (oczywiście na kredyt). To kpina z wyborców panie Prezydencie!!!

Pan Robert Prezydent potrafi robić „coś” tylko na kredyt, a to, to nawet niepełnosprawny zrobiłby lepiej…

Radny Wojtyczko z miejsca się zagotował i zaśpiewał kolejną pieśń pochwalną na cześć wodza Lubina. A mówią ,że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu…, i coś w tym musi być.

– Jest tak dobrze, że opozycja szuka tylko dziury w całym. Popatrzcie na taki ChocianówLegnicę czy Głogów – oni nam tylko mogą zazdrościć. Nasz Lubin jest cudowny. Nasze miasto jest piękne. A co do stanów kredytów, gdybyśmy ich nie brali, to niczego by nie było. Nasi mieszkańcy są zadowoleni i jest ok. – stwierdza z rozczochranym uśmiechem na gębie, radny Wojtyczko.

Lepszej cienizny w życiu nie słyszałem, a mam już za sobą nawet epizod z komunizmem w tle. Myślę jednak, że gdyby miał taki budżet, nasz wspaniały radny Wojtyczko, oczywiście do wydania na słuszne sprawy, i on by sobie poradził, bez potrzeby zaciągania LICHWY.

Prawdą jest jednak to, co powiedział Pan Wojtyczko, że gdyby prezydent Lubina nie wziął kredytu, to nie zrobiłby nic. No właśnie, nie zrobiłby nic! I co pan na to panie prezydencie? Nawet twój radny cię krytykuje. Komedia BIS!

Bezwzględna większość radnych, dała absolutorium swojemu wodzowi, a opozycja w ogóle nie brała udziału w tym głosowaniu.

W trakcie wypowiedzi radnego Olszowiaka, na radę wpadł jeden z doradców/asystentów prezydenta Raczyńskiego. Patrzył na mnie tak, jakbym był jego ojcem, który codziennie rano wali go z plaskacza w pysk, aby spokorniał.

Zostawmy jednak szczupłego blondyna od asysty, bo to tylko taki dodatek do urzędowej zupy – drogiej zupy, dodam.

Po wypowiedzi radnego Olszowiaka, swój kabaret kontynuował radny Wojtyczka. Pan Olszowiak skwitował wypowiedź radnego Wojtyczki krótkim: (…) nie wiem co pan radny miał na myśli.

I słusznie, bo trudno podążać za skomplikowanymi myślami belfra lub może myśleniem narzuconym mu, przez pana prezydenta. Kto to wie…

Zrozumiałem jednak, że pewność Lubina 2006, jest tak przerażająca, że zacytuję samego siebie:

„PEWNOŚĆ ZABIJA NA PEWNO”.

Pan Olszowiak dodał, że rozumie postawę radnych Lubin 2006, bo prawo mamy takie jakie mamy, więc nie powinniśmy je respektować. Cóż…,wadą Roberta od 144 postawionych za friko barierek jest fakt, że nie jest to jego prywatny folwark.

Nastąpiła pięciominutowa przerwa. W tym czasie opuścił nas nasz wspaniały , spracowany, pierwszy pijar-owiec Lubina 2006 Pan Wojtyczko. Szkoda, bo taki był zabawny i amerykancki….

Po przerwie radni podjęli decyzję, że pomnik kresowiaków powstanie…

Już na sam koniec Pan Olszowiak dostał upragnioną odpowiedź na swoje zapytanie do prezydenta. Niestety tej lakonicznej odpowiedzi, nie będziemy już cytować.

Komedie czas zakończyć, bo wakacje tuż, tuż. A za rok wybory!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *